niedziela, 12 maja 2013

IMAGIN! Rozdział 6

- Zayn proszę idź się ubierz... . - Muszę przyznać że klatę to ma boską.- Znamy się dopiero dwa dni a już widzę cię prawie na go.- Dodałam po chwili i zaczęłam się śmiać.
-Masz takie widoki i jeszcze każesz mi się ubrać? No wiesz ty co?-Powiedział prawie niesłyszalnie i łyknął tabletki przeciwbólowe.- A w ogóle to czemu nie mam ubrania?- W tym momencie spojrzałam porozumiewawczo na Liama i w tym samym czasie poczęliśmy się śmiać. Mulat patrzył się na nas z miną „Co ja kurwa zrobiłem?!”. Jako pierwsza się ogarnęłam i zaczęłam mówić.
-Ciesz się że Li cię powstrzymał i masz na sobie bokserki.-Li nie mógł przestać się śmiać. A Malik nadal nie kumał.
-Spoko.... ale co ja robiłem?- I znowu wybuchłam śmiechem.
-Wiesz...z opowieści Liama to robiłeś striptiz.- Próbowałam powstrzymać te całe napady głupawki. Stał a na jego twarzy pisało się „O kurwa”- A gdyby cię nie powstrzymał byłbyś całkiem nagi.- Nie pohamowałam śmiechu, nie mogłam, to było za trudne. A on nadal stał z wielkim znakiem zapytania na twarzy. Li się cały czas brechtał..
-Ja pierdole...-Stwierdził  i walnął ręką w czoło (tz. Facepalm).-Dobra idę się ubrać.- I poszedł na górę „jaką on miał klatę” wciąż zamyślona wzięłam do ręki szklankę i zaczęłam pić. Woda?! Przecież robiłam herbatę! Przestałam się zamyślać i zobaczyłam jak Li się śmieje i trzyma za brzuch. Co do cholery go tak rozbawiło?! I wtedy ujrzałam że na stole jest mój kubek z herbatą. Zaraz, zaraz co ja piłam?! I zobaczyłam żę w ręce trzymam mały wazonik z wodą. Tak tą wodą którą piłam.
-Ja pierdole.-Przeklnęłam pod nosem ale widać było że Liam to usłyszał bo jeszcze bardziej intensywnie zaczął się śmiać.-No już się naśmiałeś?-Zapytałam ironicznie bo co mi zostało? No właśnie nic. Kiedy usłyszał mój ton głosu od razu przestał ubolewać. Chyba się trochę przestraszy, ale nie jestem pewna bo skierował głowę w stronę Nialla który właśnie wchodził do kuchni. No cudownie jeszcze jego tu brakowa....”Jaki on jest cudowny kiedy się obudzi(*o*)” STOP o czym ja w ogóle myślę?! Ale przyznać muszę że wygląda nieziemsko. Kurdę muszę się ogarnąć. Śniadanie na pewno jest głodny. Oj sorrci on zawsze jest głodny.
-Śniadanie na stole śpiochu a gdzie Ev?- Skierowałam do niego, ale właśnie gdzie jest Ewka?
-Ev jeszcze śpi.-Odpowiedział a ja w głębi duszy się zaśmiałam bo to nie było normą że taki ranny ptaszek jak ona jeszcze śpi.-Dziękuję za śniadanko.-Podszedł i pocałował mój policzek.- Widzicie ona jako jedyna o mnie dba.-Zaśmiał się a ja poczułam że moje policzki oblewają się rumieńcem. Głodomor zaczął zajadać tosty oczywiście nie obyło by się bez Nutteli. 
W kuchni panowała przytulna atmosfera, wszyscy się dobrze bawiliśmy. Ogólnie było bosko. Nie umiem opisać rodzaju śmiechu który towarzyszył mi podczas tego poranka. Drzwi do kuchni się otwarły a zza nich wyłoniła się postać dziewczyny. Tak była to Ev. 
-No witamy śpiocha.-Odezwałam się i podałam jej talerz z tostami.-Smacznego.
-Dziękuję- Odparła.-Naprawdę aż tak długo spałam?-Która w ogóle jest godzina?
-Jest za dziesięć pierwsza(13).-Odparł Li bo Niall nadal jadł co prawda musiałam przyrządzać jeszcze kolejne porcje, bo jak to on mówił... a tak „Są takie pyszne! Nie mogę się powstrzymać!” i do tego minka le kotek ze shreka. 
-Za dziesięć? No to my się już zbieramy. Prawda Ewa?-Spojrzałam na nią a ona na mnie i przytaknęła.
-Tak to prawda jeszcze musimy się rozpakować. Bo wczoraj jakoś się to nie udało-Zaśmiałam się bo kiedy to powiedziała od razu przypomniała mi się sytuacja z kawiarni.
-A właśnie miałem ci to dać.- Niall ma mi coś dać?! WTF?! Podał mi białą kopertę.-Otwórz to dopiero jak będziesz w domu nie wcześniej. Dobrze?- O jejciu jakie on ma cudne tęczówki... co ja gadam on jest cały cudowny. Jak mam mu odmówić? Nie da się.
-No dobrze... Mam się bać?-Co on do cholery włożył w tę kopertę?!
-Nie, nie musisz.-Uśmiechnął się „Jaki cudny uśmiech”. Tak teraz będę się nim jarała.
***
 Po całej nocce Ewka musiała się ogarnąć co ja zrobiłam już wcześniej. Po niecałej godzinie zeszła na dół. Ubrałyśmy buty i już chciałyśmy wychodzić gdy nagle odezwał się Niall...
-Może was odprowadzić? Nie przyjmuje odmowy.- Uśmiechnął się ukazując biel swoich zębów.
-Ja idę do sklepu ale Julka już chyba idzie do domu.-Odezwałam się Ev.
-Skoro nie przyjmujesz odmowy to ok.- Kiedy usłyszał moje słowa od razu wyskoczył w podskokach z mieszkania a my za nim. Nagle rozbrzmiał się charakterystyczny dźwięk migawki aparatu pomyślałam sobie „Jakie jutro będą ploty” 
-To gdzie mieszkacie?- Zapytał a ja zaczęłam się śmiać.
-O tam.-Wskazałam ręką na dom który zamieszkujemy. Co prawda był on 6 domów dalej od willi chłopców. Chyba nie uwierzył ale coż.
-Jak cudownie będę miał do kogo przychodzić na śniadania.-Powiedział i mnie mocno przytulił.
-U nas zawsze jesteś mile widziany tak samo jak reszta.-Uśmiechnęłam się najlepiej jak umiałam i skierowaliśmy się w stronę naszego domu. Powoli zbliżaliśmy się kiedy nie wiadomo skąd otoczyło nas stado reporterów. „Kurwa” pomyślałam. W tle można było słyszeć pytania ”Kim one są?” „Czy jedna z nich jest twoją dziewczyną?” „Niall odpowiedz na pytanie!”. Ten nawet się nie przestraszył, z resztą to u niego codzienność. Złapał nas mocno za ręce i przepchnął przez stado rządnej odpowiedzi gawiedzi. Szliśmy dalej w milczeniu. Kiedy weszliśmy już na podwórko zauważyłam że blondyn ma jakiś dziwny wyraz twarzy. I zaczął...
-Słuchajcie bardzo was przepraszam za tych reporterów.-Nic się przecierz nie stało ale on się czuł winny. 
-Niall przecierz nic się nie stało.- Halo jest tam w tej głowie ktoś lub coś a raczej mózg?-Wejdziesz?- Dodałam po chwili a na jego twarzy zaistniał uśmiech co prawda wymuszony ale zaistniał.
Weszliśmy do sierodka.
-Rozgość się ja zaraz wrócę.-Szybko wparowałam do swojego pokoju i przebrałam się w TO(*****)\/. Po 15 minutach byłam już przebrana, zeszłam do salonu gdzie siedział a bynajmniej miał siedzieć Horan. Nie było go tam a skoro nie ma go tu to jest w kuchni bo w końcu gdzie? Weszłam po cichu do kuchni i tak znalazła się zguba. 
-Nie złościsz się że nalałem sobie soku?-Zapytał a ja już chciałam mu powiedzieć "Mam byc zła za sok?! AYFKM?! Serio?!" ale jednak sie powstrzymałam.
-Nie no oczywiście że nie. Nie będę żałowała ci soku. Pij śmiało.- Kurdę serio mam być zła o sok zwykły sok!?!
- Zayn proszę idź się ubierz... . - Muszę przyznać że klatę to ma boską.- Znamy się dopiero dwa dni a już widzę cię prawie na go.- Dodałam po chwili i zaczęłam się śmiać.
-Masz takie widoki i jeszcze każesz mi się ubrać? No wiesz ty co?-Powiedział prawie niesłyszalnie i łyknął tabletki przeciwbólowe.- A w ogóle to czemu nie mam ubrania?- W tym momencie spojrzałam porozumiewawczo na Liama i w tym samym czasie poczęliśmy się śmiać. Mulat patrzył się na nas z miną „Co ja kurwa zrobiłem?!”. Jako pierwsza się ogarnęłam i zaczęłam mówić.
-Ciesz się że Li cię powstrzymał i masz na sobie bokserki.-Li nie mógł przestać się śmiać. A Malik nadal nie kumał.
-Spoko.... ale co ja robiłem?- I znowu wybuchłam śmiechem.
-Wiesz...z opowieści Liama to robiłeś striptiz.- Próbowałam powstrzymać te całe napady głupawki. Stał a na jego twarzy pisało się „O kurwa”- A gdyby cię nie powstrzymał byłbyś całkiem nagi.- Nie pohamowałam śmiechu, nie mogłam, to było za trudne. A on nadal stał z wielkim znakiem zapytania na twarzy. Li się cały czas brechtał..
-Ja pierdole...-Stwierdził  i walnął ręką w czoło (tz. Facepalm).-Dobra idę się ubrać.- I poszedł na górę „jaką on miał klatę” wciąż zamyślona wzięłam do ręki szklankę i zaczęłam pić. Woda?! Przecież robiłam herbatę! Przestałam się zamyślać i zobaczyłam jak Li się śmieje i trzyma za brzuch. Co do cholery go tak rozbawiło?! I wtedy ujrzałam że na stole jest mój kubek z herbatą. Zaraz, zaraz co ja piłam?! I zobaczyłam żę w ręce trzymam mały wazonik z wodą. Tak tą wodą którą piłam.
-Ja pierdole.-Przeklnęłam pod nosem ale widać było że Liam to usłyszał bo jeszcze bardziej intensywnie zaczął się śmiać.-No już się naśmiałeś?-Zapytałam ironicznie bo co mi zostało? No właśnie nic. Kiedy usłyszał mój ton głosu od razu przestał ubolewać. Chyba się trochę przestraszy, ale nie jestem pewna bo skierował głowę w stronę Nialla który właśnie wchodził do kuchni. No cudownie jeszcze jego tu brakowa....”Jaki on jest cudowny kiedy się obudzi(*o*)” STOP o czym ja w ogóle myślę?! Ale przyznać muszę że wygląda nieziemsko. Kurdę muszę się ogarnąć. Śniadanie na pewno jest głodny. Oj sorrci on zawsze jest głodny.
-Śniadanie na stole śpiochu a gdzie Ev?- Skierowałam do niego, ale właśnie gdzie jest Ewka?
-Ev jeszcze śpi.-Odpowiedział a ja w głębi duszy się zaśmiałam bo to nie było normą że taki ranny ptaszek jak ona jeszcze śpi.-Dziękuję za śniadanko.-Podszedł i pocałował mój policzek.- Widzicie ona jako jedyna o mnie dba.-Zaśmiał się a ja poczułam że moje policzki oblewają się rumieńcem. Głodomor zaczął zajadać tosty oczywiście nie obyło by się bez Nutteli. 
W kuchni panowała przytulna atmosfera, wszyscy się dobrze bawiliśmy. Ogólnie było bosko. Nie umiem opisać rodzaju śmiechu który towarzyszył mi podczas tego poranka. Drzwi do kuchni się otwarły a zza nich wyłoniła się postać dziewczyny. Tak była to Ev. 
-No witamy śpiocha.-Odezwałam się i podałam jej talerz z tostami.-Smacznego.
-Dziękuję- Odparła.-Naprawdę aż tak długo spałam?-Która w ogóle jest godzina?
-Jest za dziesięć pierwsza(13).-Odparł Li bo Niall nadal jadł co prawda musiałam przyrządzać jeszcze kolejne porcje, bo jak to on mówił... a tak „Są takie pyszne! Nie mogę się powstrzymać!” i do tego minka le kotek ze shreka. 
-Za dziesięć? No to my się już zbieramy. Prawda Ewa?-Spojrzałam na nią a ona na mnie i przytaknęła.
-Tak to prawda jeszcze musimy się rozpakować. Bo wczoraj jakoś się to nie udało-Zaśmiałam się bo kiedy to powiedziała od razu przypomniała mi się sytuacja z kawiarni.
-A właśnie miałem ci to dać.- Niall ma mi coś dać?! WTF?! Podał mi białą kopertę.-Otwórz to dopiero jak będziesz w domu nie wcześniej. Dobrze?- O jejciu jakie on ma cudne tęczówki... co ja gadam on jest cały cudowny. Jak mam mu odmówić? Nie da się.
-No dobrze... Mam się bać?-Co on do cholery włożył w tę kopertę?!
-Nie, nie musisz.-Uśmiechnął się „Jaki cudny uśmiech”. Tak teraz będę się nim jarała.
***
 Po całej nocce Ewka musiała się ogarnąć co ja zrobiłam już wcześniej. Po niecałej godzinie zeszła na dół. Ubrałyśmy buty i już chciałyśmy wychodzić gdy nagle odezwał się Niall...
-Może was odprowadzić? Nie przyjmuje odmowy.- Uśmiechnął się ukazując biel swoich zębów.
-Ja idę do sklepu ale Julka już chyba idzie do domu.-Odezwałam się Ev.
-Skoro nie przyjmujesz odmowy to ok.- Kiedy usłyszał moje słowa od razu wyskoczył w podskokach z mieszkania a my za nim. Nagle rozbrzmiał się charakterystyczny dźwięk migawki aparatu pomyślałam sobie „Jakie jutro będą ploty” 
-To gdzie mieszkacie?- Zapytał a ja zaczęłam się śmiać.
-O tam.-Wskazałam ręką na dom który zamieszkujemy. Co prawda był on 6 domów dalej od willi chłopców. Chyba nie uwierzył ale coż.
-Jak cudownie będę miał do kogo przychodzić na śniadania.-Powiedział i mnie mocno przytulił.
-U nas zawsze jesteś mile widziany tak samo jak reszta.-Uśmiechnęłam się najlepiej jak umiałam i skierowaliśmy się w stronę naszego domu. Powoli zbliżaliśmy się kiedy nie wiadomo skąd otoczyło nas stado reporterów. „Kurwa” pomyślałam. W tle można było słyszeć pytania ”Kim one są?” „Czy jedna z nich jest twoją dziewczyną?” „Niall odpowiedz na pytanie!”. Ten nawet się nie przestraszył, z resztą to u niego codzienność. Złapał nas mocno za ręce i przepchnął przez stado rządnej odpowiedzi gawiedzi. Szliśmy dalej w milczeniu. Kiedy weszliśmy już na podwórko zauważyłam że blondyn ma jakiś dziwny wyraz twarzy. I zaczął...
-Słuchajcie bardzo was przepraszam za tych reporterów.-Nic się przecierz nie stało ale on się czuł winny. 
-Niall przecierz nic się nie stało.- Halo jest tam w tej głowie ktoś lub coś a raczej mózg?-Wejdziesz?- Dodałam po chwili a na jego twarzy zaistniał uśmiech co prawda wymuszony ale zaistniał.
Weszliśmy do sierodka.
-Rozgość się ja zaraz wrócę.-Szybko wparowałam do swojego pokoju i przebrałam się w TO(*****)\/. Po 15 minutach byłam już przebrana, zeszłam do salonu gdzie siedział a bynajmniej miał siedzieć Horan. Nie było go tam a skoro nie ma go tu to jest w kuchni bo w końcu gdzie? Weszłam po cichu do kuchni i tak znalazła się zguba. 
-Nie złościsz się że nalałem sobie soku?-Zapytał a ja już chciałam mu powiedzieć "Mam byc zła za sok?! AYFKM?! Serio?!" ale jednak sie powstrzymałam.
-Nie no oczywiście że nie. Nie będę żałowała ci soku. Pij śmiało.- Kurdę serio mam być zła o sok zwykły sok!?!
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Szósty rozdział :3
Oj ten Malik, biedactwo *o* Ale cóż taka już moja zryta psychika.
~~Żelka*___*

piątek, 10 maja 2013

IMAGIN! Rozdział 5


-To co robimy?- W końcu się opanowałam.
-A co chcecie?- Wyszczerzył się mulat. Nie mam pomysłu hmmmm…. A a może zagramy na konsoli w końcu byłam w tek klocki całkiem dobra, ale to później.
-Ja to bym się piwa napiła…a wy?- Zanim zdążyłam się obejrzeć Niall wrócił ze skrzynka piwa. Powoli zaczęło się rozkręcać. Po jakichś dwóch godzinach nie było już trzech flaszek wódki i dwóch skrzynek piwa wszyscy się mega schlali wszyscy prócz Li.
-Gramy w butelkę!- Zaapelował mulat. Jakoż że to był jego pomysł zakręcił jako pierwszy. Kuźwa wypadło na mnie.
-Pytanie.- Na co ten nie zastanawiał się dłużej i zadał.
-Czy jest tu ktoś kto ci się podoba i jak tak to kto? – Super lepiej nie mogłam trafić.
-Jest aż piątka bogów. Czy to się liczy?- Zaśmiałam się ten tylko podał mi butelkę i zakręciłam. Wypadło na Louisa. Wybrał pytanie…. Hmmm?
-Jeżeli miałbyś wybrać marchewki czy El?- Byłam taka pijana że nie wiedziałam już sama co mówię. Chwilę dumania, chwilą tego raczej nie można było nazwać, zastanawiał się dobre 10 minut.
-W ostateczności wybieram Elkę.- Uśmiechnął się szeroko i zabrał butelkę. Zakręcił i…i wypadło na Nialla…
-Wyzwanie- Odezwał się śmiało. Nie wie czemu ale wydawało mi się że zrobił to tak żeby komuś zaimponować, popisać się, ale przed kim?
-No więc chodź powiem ci na ucho.-Blondyn zbliżył się do niego i począł tylko przytakiwać. Kiedy skończyli uzgadniać zadanie zrobił się jakiś taki niepewny a jego policzki okryły się lekkim rumieńcem. Podszedł bliżej mnie nie miałam pojęcia co chciał zrobić. Lekko się cofnęłam ale on złapał mój nadgarstek, przyciągnął do siebie i pocałował…..CO?! Niall Horan mnie pocałował?! To było dzine nie całował tak jakby było to zwykłe wyzwanie, całował całkiem inaczej. W pocałunku trwaliśmy dobre 2 minuty. Kiedy się ode mnie oderwał ja tylko spuściłam głowę w dół o dziwo moje buty stały się bardzo interesujące. W mojej głowie dudniły myśli „O jakie on ma cudowne usta!”. Co prawda to prawda całował nieziemsko. Ale coś jest ze mną nie tak. Czy ja do niego coś czuję? Czy on czuje coś do mnie? Te pytania mąciły mi w głowie. Przerwał to cichy Anielki głos.
-Przepraszam.- Podniosłam głowę ku górze i…TAK! Ujrzałam jego cudne oczy! Jakie one piękne mogę się w nie patrzeć całe wieki. Niby byłam dobrze wstawiona ale jakoś rozumu nie traciłam.
-Za co przepraszasz?- Kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi. Trwał w ciszy, nic nie mówił „Halo koleś za co ty mnie przepraszasz?!” to pytanie Cisło mi się na język ale jakoś powstrzymałam się od zadania go. Nie odpowiedział tylko robił się coraz bardziej czerwony. Ciszę co prawdaż bardzo niezręczną przerwał Louis. Dzięki ci!.
-No dobra chodźcie gramy dalej!- Zasiedliśmy z powrotem na kanapie i gra trwała dalej. A później…urwał się film.

*********
Obudziłam się, tylko otworzyłam oczy a ból głowy przeszył ją całą. Ledwo się podniosłam i niewiarygodne było co zobaczyłam. Malik leżał na podłodze w samych bokserkach dupą do góry, Harry rozpierdzielony wygodnie na fotelu a na jego kolanach spoczywał Lou. Kiedy dokładniej się rozejrzałam zorientowałam się że leżę na Niallu. Zaraz, zaraz STOP! Co ja robie na nim?! „O kurwa!” Pomyślałam i powoli, tak żeby nie obudzić innych, najpewniej mocno skacowanych, weszłam do kuchni.
- Hej już nie śpisz?- Przywitał mnie Liam i pocałował w policzek.
-Li masz jakieś proszki nie to że jakoś strasznie skacowana jestem ale głowę to chce mi rozerwać.- Od razu wstał i wyjął z szuflady jakieś tabletki, podał mi je i do tego szklankę zimnej wody.
-Dziękuje.
-Jakbyś czegoś potrzebowała to jestem w ogrodzie.- Powiedział poszedł zostawił mnie tu samą z pięcioma skacowanymi facetami i Ev. Siedziałam może z 20 minut kiedy do kuchni wpełznął ledwo żywy Lou. Podałam mu wodę i tabletki które podał mi wcześniej Li.
-Dziękuje- Odpowiedział i złapał się za głowę.
-Co chcesz na śniadanie?- Powiedziałam cicho bo jak widać było po nim że ledwo może otworzyć oczy. Zdecydował się że tosty więc po jakichś 30 minutach tosty dla całej siódemki były gotowe. Od razu widać było że mu o wiele lepiej. Postanowiłam że skoro inni się jeszcze nie obudzili to pójdę do ogrodu zobaczyć co porabia Liam. Kiedy tylko wyszłam na taras zobaczyłam dość obszerny basen, a za nim huśtawkę na której siedział i coś podśpiewywał. Po jakichś 5 sekundach zorientowałam się że to „Little Things”. Moja ulubiona piosenka z TMH(Take My Home). Nie widział mnie i całe szczęście bo by przestał śpiewać, a tego nie chciałam. Jednak nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam cicho nucic razem z nim, dopiero w tedy zobaczył mnie i przestał.
-Ej nie liczyłam na koniec piosenki.- Żartobliwie- To moja ulubiona- Dodałam po chwili i szeroko się uśmiechnęłam.-Będziemy tak siedzieć czy idziemy zjeść śniadanie? No chodź zrobiłam tosty. Nie daj się prosić.- Zrobiła minkę zbitego pieska i chyba podziała.
-No dobrze to chodź.- Ukazał biel swoich ząbków a ja tylko wzięłam jego rękę i pociągnęłam z sobą. Już po chwili byliśmy w środku i jedliśmy tosty.
-Liam co się wczoraj działo?- Musiała się dowiedzieć za wszelką ceną dlaczego Malik śpi bez ubrania a przede wszystkim dlaczego leżałam na Horanie.- Pamiętam tylko tyle że wczoraj zadzwoniła moja mama a później zaczęliśmy pić a później tak jakby urwał mi się film.-Dodałam a ten tylko zaczął chichotać.- Aż tak źle?- Byłam lekko zszokowana ale tak mnie korciło.-No mów bo ja nie wiem co tam się działo a obudziłam się i leżałam na Niallu.
-No więc tak, zaproponowałaś piwo, ale coś nie poszło po waszej myśli i nie stanęło na kilku piwach ale na dwóch skrzynkach i do tego trzy flaszki wódki. Później zaczęliście grać w butelkę a potem ci się przysnęło. I to tak w skrócie.- HALO PRZECIERZ NIE POWIEDZIAŁEŚ MI CO ROBIUŁAM NA NIALLU!.       
-Li a czemu ja spałam na Niallu?- Zapytam lekko zbita z tropu.
- No bo wiesz przytulaliście się i on się położył i tak przysnęłaś.- Ok. uff to dobrze bo już coś podejrzewałam.
-A czemu Zayn jest w samych bokserkach? – Tego mi nie powiedziałeś Daddy.
-Wiesz on wam tam striptiz odpierdzielał a gdybym go nie powstrzymał to pewnie nie miałby na sobie i tych bokserek.- „Ja pierdole” tak sobie pomyślałam wiem że Malik po dość dużej dawce alko odwala ale że aż tak? Nagle do kuchni wszedł Malik… tak w samych bokserkach.
- Zayn proszę idź się ubierz...

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Piąty rozdział napisany xx.
Jeżeli to czytasz to proszę cię skomentuj ten post :*
~~Żelka*___*

środa, 8 maja 2013

IMAGIN! Rozdział 4


. Kiedy nadeszła pora na zwrotkę Nialla Ev wkopała mnie zostawiła mnie samą z wokalem a ja nawet tego nie zauważyłam. Jak ja jestem głupia. Piosenka minęła a my razem z przyjaciółką ogarnęłyśmy się i siedziałyśmy już spokojnie. Całe 1D gapiło się na nas swoimi paczadełkami a my znowu wybuchłyśmy śmiechem widząc ich miny. Po chwili odezwał się albo raczej próbował się odezwać loczek.
-O ja pierdole….- Wiem że zjebałyśmy tą piosenkę ale bez przesady- Zapieprzajcie do XFactora!- Wydarł się.- I to jest rozkaz.-Dodał po chwili. Byłam zaskoczona tym co powiedział, nie spodziewałam się.
-Tak jest szeryfie!- Odpowiedziałam po czym zachichotałam.
-Jesteśmy na miejscu.- Oznajmił kierowca. Moje serce zaczęło szybciej pompować krew w mim organizmie. Już chwilę po tym stałyśmy przed ich domem. Nie będę go opisywała ponieważ nie było w nim nic nadzwyczajnego co mnie bardzo ucieszyło bo okazuje się że nie są tacy jak inne rozpuszczone ‘gwiazdunie’. Ale oni są Inni. Nie wiem jak to wyrazić ale czuje że są inni czuli uczciwi. Ach mogłabym wymieniać tak godzinami. Po jakichś 20 minutach siedziałam już na kanapie w salonie. Kiedy nagle usłyszałam znana mi piosenkę a konkretnie solówkę Nialla z „Little Things”. Był to mój telefon odebrałam nie patrząc kto to .
-Halo?- Odezwałam się nie pewnie.
-Julia? Skarbie i jak koncert?- Na moje szczęście była to moja mama.
-Cudownie nie zgadniesz kogo poznałam osobiście?
-No mów.- z Nią rozmawiałam jak z przyjaciółką zawsze mnie rozumiała.
-Samych One Direction i właśnie siedzę u nich w domu na ich kanapie.
-Nie wierzę ci.-Zaśmiała się.- Udowodnij mi.- Rzuciła a ja włączyłam głośnomówiący i powędrowałam do kuchni gdzie przebywali chłopcy.
- To masz proszę bardzo udowadniam ci to. Chłopki- Rzuciłam a oni się do mnie odwrócili.-Moja mama nie wierzy że jestem u was w domu, udowodnicie jej?- Kiedy to mówiłam nie miałam już telefonu w ręce bo przejął go Niall…zaraz NIALL?!
-Dzień dobry pani Dawson.- Powiedział blindyn.
-D..d…d dzień d..d..dobry- Wyjąkała a ja zaczęłam się śmiać.
-Chłopcy przywitajcie się- Dobrze wiedział że moja mama nie Mozę uwierzyć. Chłopaki zachichotali i już po chwili usłyszałam.
- Hi!
-We!
-Are!
-One!
-Direction!- Powiedzieli donośniej a ja sama dodałam.
-Yeeeeeyyyy….- I zaczęła się śmiać z mamy która pewnie zamarła po drugiej stronie słuchawki.-Mamo żyjesz?- spytałam już bardziej poważnie. Na co ta tylko się zaśiała.
-Tak żyje skarbie, I ok już ci wierzę że jesteś z chłopakami a gdzie Ev?
-Co ja?- Usłyszałam Ev wchodzącą do kuchni i zaczęłam rechotać.
-Dobrze mamo musze już kończyć pozdrów tatę papa.
-Papa.
Tylko się rozłączyłam i znowu dostałam głupawki. A oni tak stali i się gapili, zapewne nie wiedzieli o co mi chodzi.
-To co robimy?- W końcu się opanowałam.
-A co chcecie?- Wyszczerzył się mulat. Nie mam pomysłu hmmmm…. A a może zagramy na konsoli w końcu byłam w tek klocki całkiem dobra.
-Ja to bym się piwa napiła…a wy?- Zanim zdążyłam się obejrzeć Niall wrócił ze skrzynka piwa. Powoli zaczęło się rozkręcać. Po jakichś dwóch godzinach nie było już trzech flaszek wódki i dwóch skrzynek piwa wszyscy się mega schlali wszyscy prócz Li.
-Gramy w butelkę!- Zaapelował mulat. Jakoż że to był jego pomysł zakręcił jako pierwszy. Kuźwa wypadło na mnie.
-Pytanie.- Na co ten nie zastanawiał się dłużej i zadał.
-Czy jest tu ktoś kto ci się podoba i jak tak to kto? – Super lepiej nie mogłam trafić.
-Jest aż piątka bogów. Czy to się liczy?- Zaśmiałam się ten tylko podał mi butelkę i zakręciłam. Wypadło na Louisa. Wybrał zadanie, widzę że lubi rozrywkę. Hmmm a może tak...

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Hejo miśki wy moje jak obiecałam 4 rozdział dodałam. 
Trochę krótki ponieważ nie mam czasu ale co dziennie 
próbuje coś pisać xx.
Mam nadzieje że zrozumiecie :*
~~Żelka*___*

IMAGIN! Rozdział 3

ROZDZIAŁ Z DEDYKACJĄ DLA Julli Ć. Kocham cię xx!

Bawiłam się jak jeszcze nigdy koncert trwał ponad godzinę, nie sądziłam że będą tak odwalać. Niall w połowie wyleciał ze szczotką i zaczął zamiatać podłogę, Liam ściągnął Harremu może to się wydawać śmieszne ale ściągnął mu spodnie Tak spodnie. Kiedy koncert się skończył zaprosili mnie i Ev za kulisy... Wraz z Ewką szłyśmy wolno gdy nagle moje zaciekawienie wzięło górę, musiałam się jej zapytać, nie wytrzymałam.
-Ewka jak to zrobiłaś?- Zadałam jej pytanie słysząc to poczęła się śmiać.-No powiedz!- Złapałam jej ramiona i zaczęłam nią szarpać, ta nie zważając na moje szarpaniny zaczęła mi opowiadać.
-Pamiętasz jak miesiąc temu mój tata pojechał tu do Londynu do mojego kuzyna w sprawie pracy?- Pamiętałam więc nie chcąc jej przerywać kiwnęłam tylko głową na tak ta zaczęła dalej-Więc w tedy okazało się że mój kuzyn pracuje w Modest i mój tata poznał Paula i chłopaków, a kiedy powiedział mi o tym postanowiłam zapytać go czy mógłby załatwić nam bilety na ich koncert, tata się zgodził Paul też i tak wyszło że Paul pozwolił nam wejść za scenę.- Kiedy mi to opowiadała moja twarz była ułożona w minę „Co ty kurwa pierdolisz?!” Oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu. Jak tylko skończyła ledwo co mogła oddychać bo uwiesiłam się na jej szyi mocno ściskając.-Dobra puść mnie bo się uduszę kochana.- Odlepiłam się od niej…..Chwila ciszy i znowu zaczęłyśmy brechtać. Nawet nie widziałyśmy kiedy podszedł do nas loczek.
-Hej!- Krzyknął a my obie odskoczyłyśmy w bok ale kiedy tylko zobaczyłyśmy Hazzę znów zaczęłyśmy się śmiać nie mogłyśmy się opanować. Ten tylko jedną ręką ujął dłoń Ev a drugą moją. Razem z przyjaciółką spojrzałyśmy na siebie badawczo i znów popadłyśmy w tak zwaną głupawkę. Po chwili drogi w korytarzu loczek otworzył jedne z drzwi. W tedy dało się słyszeć głos Paula.
-No widzę że nasze zguby się znalazły.- Zachichotał a my z Ev musiałyśmy powstrzymywać się ze śmiechu. Ale ok powaga Julka opanuj się myślałam sobie. Nie było chwili ciszy gdyż ja się odezwałam.
-Moim zdaniem najlepszy koncert ever! – wydarłam się- A ty Niall jesteś świetną sprzątaczką- Moja przyjaciółka, ja jak i reszta chłopaków buchnęliśmy niepohamowanym śmiechem.- Nigdy nie zapomnę tego widoku Hazza będę miała koszmary.- Dodałam po chwili a ten zrobił się cały czerwony tak samo jak koszulka Louisa którą dzisiaj na sobie miał. Znów niepohamowany wybuch śmiechu. Ale w końcu śmiech to zdrowie.
- Chyba z reszta jak każda dziewczyna która była bliżej sceny.- Zaczął Zayn. Chyba pierwszy raz się odezwał nie licząc koncertu, spojrzałam na niego, on spojrzał na mnie i nasze spojrzenia się spotkały. Przez chwilę widziałam jego oczy, a jednak coś mu jest, widziałam to, jego oczy. Zastanawiałam się tylko jakim cudem tak mało to ukazuje.
-Ej słuchasz w ogóle?- Pomachała mi ręką przed oczyma moja przyjaciółka
-Yyy… tak… to znaczy nie, przepraszam zamyśliłam się.
- Dobra więc słuchaj ja się zgodziłam ale decyzja należy do ciebie bo to w końcu twój dzień.- WTF?! Ale o co jej chodzi?( o.O)
-Przepraszam Was ale powiecie mi o co chodzi bo w chwili kiedy o tym rozmawialiście byłam taka jakaś trochę nie obecna.- W tej chwili na twarzy każdego pojawił się chytry uśmieszek. O co kurczę im chodzi?!
- No więc słuchaj.- Rzekł Hazza
-Z racji tego że was poznaliśmy i dobrze się dogadujemy zapraszamy was do nas. Co ty na to?- Powiedział i uśmiechnął się uroczo Li.- Uwierzcie mi w tej chwili byłam taka… taka… hmm jak to nazwać… PODJARANA że szok. Może nie okazywałam tego ciałem ale w środku krzyczałam szalałam ze szczęścia ,że aż się zapowietrzyłam.
- Ja się zgodziłam a ty?- Usłyszałam głos Ev. Zgodzić się czy się nie zgodzić? Ta myśl krążyła po mojej małej główce. Nie myśląc długo zgodziłam się.
-Ohh…- W tedy moja przyjaciółka i chłopcy poczęli zrobić minki a’la kot ze shreka. W końcu uległam.-Uhh no ok ale więcej tak nie róbcie ni mogę patrzyć na szóstkę smutasów.- Zaśmiała się. W tym momencie co nie ukrywam zaskoczyło mnie i to bardzo Harry podniósł mnie z kanapy i trzymając w powietrzu mocno utulił. Przez moment widziałam niezadowolenie w oczach pewnego blondyna. Kidy loczek opuścił mnie na ziemię podeszłam do Nialla i mocno uściskałam. Był zaskoczony ale z jednej strony podobało mu się.
-A ten przytulas to za co?- Poruszał śmiesznie brwiami a ja zachichotałam.
-Po pierwsze bo widziałam że smutałeś ,a po drugie za to… tak naprawdę nie ma drugiego.- On siedział i tylko dziwnie się na mnie patrzył z miną typu „ Jak ona to rozpoznała?”
-Skąd ty to…- tu nie dokończył bo mu przerwałam.
-Oczy, ja odczytuję to patrząc w oczy.- Przyznałam niechętnie i spuściłam głowę w dół. Co prawdaż moje buty były bardzo interesujące. Długo nie cieszyłam się widokiem moich szarych conversów. Bo ten blondasem przytulił mnie mocniej niż ja go przed chwilą.
-Może smutasem ale przestałem, dziękuje.- Zwrócił się do mnie. Za co ty mi Horan dziękujesz?! Oczywiście przerwał nikt inny jak Li.
-To jedziemy do nas?- Wszyscy zebraliśmy się z kanapy i ruszyliśmy w stronę wyjścia z budynku. Przez chwilkę wahałam się wyjścia, bo te wszystkie fanki dosłownie rzucały się na nich dzięku bogu był z nami Paul i inni ochroniarze.
-Chłopaki wy tu zostańcie z fanami i zróbcie co do was należy a my zaczekamy w samochodzie.- Stwierdziłam bo jakbym ich nie poznała to faktycznie też bym do nich lgnęła po autograf i fotę. Razem z przyjaciółką wsiadłyśmy do czarnego samochodu przyciemnionymi szybami. Usiadłyśmy naprzeciwko siebie i spojrzałam na nią a z jej oczu tryskały miliony o ile nie miliardy iskierek. Siedziałyśmy tak około 15 minut i drzwi od samochodu otwarły się a piątka chłopaków wpadła dosłownie wpadła do niego.  Z racji tego że siedziałyśmy naprzeciw siebie z Ev chopaki dosiadali się do nas. Po mojej stronie usiadł Liam i Niall….NIALL?! A po stronie Ev Lou, Zayn i Harry. Szczerze te urodziny mogę zaliczyć do najlepszych spełniło się moje marzenie a dokładnie takie trzy małe marzenia. Poczułam na sobie czyjś wzrok momentalnie odwróciłam się w stronę blondyna on popatrzył szybko gdzieś w bok a jego policzki oblały się lekkim różem.
-Może opowiecie nam coś o sobie dziewczyny?- Sytuacje jak zawsze opanował Daddy.
-No tak bo w końcu wy wiecie więcej o nas niż my o was- Wtrącił Hazza. Niby to prawda.
-Więc tak jeszcze dziś rano kiedy wstałam czekała na mnie już Eva i dała mi prezent czyli bilety na wasz koncert i przyleciałyśmy i to chyba tyle…- No właśnie „chyba”. Rozmawialiśmy jeszcze kilka minut gdy z radia zaczęła wydobywać się dobrze znana nam piosenka „Kiss Sou” nie zważając na obecność 1D popatrzyłyśmy się na siebie i momentalnie zaczęłyśmy wykonywać utwór. Gapili się na nas jak na wariatki ale my nie zwracając na to uwagi śpiewałyśmy dalej. Przy zwrotkach patrzyłyśmy na po kolei na chłopaków którzy je śpiewali w oryginalnej wersji. Kiedy nadeszła pora na zwrotkę Nialla Ev wkopała mnie zostawiła mnie samą z wokalem a ja nawet tego nie zauważyłam. Jak ja jestem głupia. Piosenka minęła a my razem z przyjaciółką ogarnęłyśmy się i siedziałyśmy już spokojnie. Całe 1D gapiło się na nas swoimi paczadełkami a my znowu wybuchłyśmy śmiechem widząc ich miny. Po chwili odezwał się albo raczej próbował się odezwać loczek..
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Witajcie moje miśki xx.
Następny rozdział wrzucę jeszcze dzisiaj :***
~~Żelka*___*

INFORMACJE!



Jakim cudem tek dużo wyświetleń w jeden dzień??

Kocham was za tę dużą liczbę ♥♥♥

Może z waszego punktu widzenia to mało ale gdybyście pisali to z takim zapałem jak ja to mieli byście podjare po setce wyświetleń.
Jeszcze raz chciałabym bardzo podziękować Mojej koleżance Julii która dała mi inspirację. Kocham Cię xoxo♥
~~Żelka*___* 

niedziela, 5 maja 2013

IMAGIN! Rozdział 2


-Ewa idę po kawę.- Po chwili już wracałam do stolika. Nagle poczułam małe uderzenie i ujrzałam że kawa która była jeszcze chwile temu w kubku znalazła się na śnieżnobiałej koszulce...
-O boże bardzo cię przepraszam nie chciałam.-Lekko spanikowałam. Spojrzałam w górę i zobaczyłam cudne niebieski tęczówki blondyna, ugięły mi się nogi i głośno przełknęłam ślinę. Pomyślałam sobie „Jaki on jest boski awww...”.
-Nic się nie stało.- Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech  nie wiem tylko czemu bo jakby mnie ktoś oblał kawą to bym wybuchła!
-Ależ stało.- Wzięłam portfel i wyjęłam z niego pieniądze.-Proszę to za koszulkę- Podałam mu zapłatę.
-Ja nie mogę tego przyjąć- Oddał mi to co przed chwilą dostał ale ja wcisnęłam mu to do kieszeni.
-Możesz, możesz – Zaśmiałam się i powoli odeszłam w kierunku Ev. Usiadłam przy stoliku i niespodziewanie wybuchłam śmiechem. Ciągle myślałam o tych jego cudnych oczach. Niby takie zwyczajne oczy ale kiedy się w nie popatrzysz  czujesz że nie możesz się z nich wydostać. To co się wtedy czuje jest nie do opisania.
-Gdzie twoja kawa?- Ledwo mogłam się powstrzymać od śmiechu.
-Na koszule pewnego blondyna.- Tym razem ona wybuchła śmiechem ale ja nie wytrzymałam długo i do niej dołączyłam. Nastała chwila powagi.
-Boże- Znów śmiałyśmy się w niebo głosy.- A przynajmniej przystojny był? Moje kącik ust podniosły się natychmiastowo.
-A żebyś wiedziała jak... On mi kogoś przypominał- Nie miałam pojęcia kogo. Czułam jakbym go gdzieś już widziała. Nagle przypomniałam sobie o koncercie. Może to był on, mówiąc on miałam na myśli cudownego blondyna. Co prawdaż był do niego zabójczo podobny ale to mógłby być kto inny.- Ev która godzina- Zapytałam na co ta spojrzała na swoją lewą dłoń gdzie spoczywał zegarek.
-O mój boże! Za dwie godziny koncert!- Przerażona szybko złapała mnie za rękę i wyciągnęła z lokalu. Po drodze jak zawsze zaczęłyśmy się wydurniać ludzie patrzyli na nas jak na wariatki. Nie przejmowałyśmy się tym. Cała droga przegadana na temat koncertu. I została jeszcze druga część niespodzianki ale Ev nie chciała się wygadać. Po dojściu do domu pognałam jak torpeda na górę do swojego pokoju i jak najprędzej wleciałam do łazienki wykąpałam się, umyłam włosy i nałożyłam na siebie lekki Make-Up. Na siebie włożyłam to i zeszłam na dół. Ewy jeszcze nie było a koncert miał się zacząć za 45 minut, co prawda nie miałyśmy daleko do areny, ale zawsze warto być trochę wcześniej niż za późno. Po 5 minutach na dół zeszła Ev ubrana w to. Szybko wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się na miejsce w którym miała się odbyć cała impreza. Byłyśmy już przed budynkiem.
-Zaczekaj chwilę zaraz wracam, nigdzie nie odchodź.
-Ok- Upewniłam ją i po chwili straciłam ją z oczu. Mijała minuta za minutą a jej dalej nie było. Zaczęłam się martwić że te tłumy ją zgniotły. Ale nie po około 10 minutach wróciła cała i zdrowa ale zaraz kim jest ten facet który za nią idzie?!. Był bardzo umięśniony, wyglądał jak ochroniarz.
-Chodź ze mną!-Podeszła złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Co prawda ochroniarz się przydał bo te wszystkie dziewczyny tak się rzucały i pchały że nie dało się przejść spokojnie.
-Coś czuję że to dalsza część twojej niespodzianki.- Ta tylko pokiwał głową twierdząco. W końcu weszliśmy w jakiś długi korytarz a ten wprowadził nas do niewielkiego pokoju. Kazał nam wejść i się rozgościć. Usiadłam na kanapie i po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanął kolejny umięśniony mężczyzna.
-Witaj Ewo, a to pewnie twoja przyjaciółka. –Wskazał palcem na mnie. Ta tylko pokiwała głową.-Witaj.- Podał mi rękę ja ją uścisnęłam.- Paul.- Przedstawił się-I wszystkiego najlepszego  
-Julka i dziękuję.- Odpowiedziałam. Ale zaraz, zaraz czy to nie ich menager?!- Pan jest menagerem chłopaków?
-Tak zgadza się. Słuchacie niedługo przyjdą pewnie multum fanek nie pozwala im wysiąść z samochodu. – Na jego twarzy można było zauważyć małe rozbawienie. Paul nie wyszedł tylko dla tego że go poprosiłyśmy bo jakby przyszli jeszcze by nas wyprosili. Minęło nie wiem może 10 minut może nie a drzwi do pokoju otworzył się a do niego wbiegło dwoje rozbawionych chłopców. Dopiero po chwili nas zauważyli zaczęłyśmy się śmiać a Paul razem z nami. W tej chwili do pomieszczenia wbiegła jeszcze dwójka osób. Paul nie mógł powstrzymać śmiechu widząc ich miny na nasz widok. Na samym końcu wbiegł zdyszany blondyn z czekoladą w ręce. Z tego tak samo jak z reszty śmieliśmy się. Zanim się otrząsnęli minęło dobre 5 minut. Usiedli na kanapie obok nas. Tak teraz wiem że w kawiarni to jego polałam kawą. Niezręczną chwilę ciszy przerwał Paul. Dzięki Bogu.
-Chłopaki to jest Eva i Julia- Po kolei wskazał na nas dłonią przedstawiając nas.-A i Julia ma dzisiaj 18 urodziny.- Dodał potem i wyszedł. Tak po prostu wyszedł. Dzięki Paul!. Znów ta niezręczna cisza. Jak ja tego nie lubię. Grrrr. Ciszę przerwał Niall...Niall?!
-Julka to nie ty mnie dzisiaj polałaś kawą w Nados?- Jego uśmiech o mój boże ja tu zaraz zejdę na zawał. A te jego oczy Awww...
-Czyli jednak to byłeś ty?- Nie mogłam dopuścić do umysłu tego że polałam go kawą. Pod wpływem jego wzroku mięknę.
-Mówiąc pewnego blondyna miałaś na myśli Nialla!-Przerwała Ev.-Czemu mi nie powiedziałaś?- Dodała po chwili.
-Bo nie byłam pewna czy to on.- Zwróciłam się do niej. A reszta patrzyła się tylko na Nialla ze zdziwieniem. Co jakiś czas moje spojrzenie spotykało blondyna. Całe zajście przerwał Paul. Dziękuję!.
-Chłopaki za 5 minut wchodzicie dziewczyny chodźcie zaprowadzę was na wasze miejsca- Zwrócił się do nas i wtedy razem z Ev podeszłyśmy do drzwi.
-Miło było was poznać.-Uśmiechnęłam się- I udanego koncertu.- Pożegnałyśmy się z nimi i podążyłyśmy za Paulem. Zaprowadził nas na nasze miejsca. Co było w tym najfajniejsze? Może to że byliśmy w strefie dla Vip’ów, pierwszy rząd, z tych miejsc mogłyśmy spokojnie wejść na scenę. Ale tego nie zrobimy. W tej chwili usłyszeliśmy dźwięk ‘ One Direction!’ i wielki pisk. Weszli na scenę zaczęli śpiewać WMYB. Byli jeszcze bardziej cudowni niż na tych wszystkich zdjęciach, nagraniach. Widać było że są w swoim żywiole. Po skończonej piosence Niall popatrzył na mnie i podszedł do reszty. Chwilę rozmawiali i przemowę zaczął Lou.
-Dziękujemy wam że przyszliście, bez was nie było by nas.-Znowu wielki pisk, jak oni to wytrzymują?.
-I mamy jeszcze jedną ważną sprawę- Wtrącił Zayn
-Tak- Odpowiedział Liam.
-A miniejszym chcieliśmy złożyć serdeczne życzenia pewnej osobie która jest tu dzisiaj z nami- Kiedy to usłyszałam, momentalnie moje serce zaczęło bić szybciej.-Julia wszystkiego najlepszego!- Po chwili zaczęli śpiewać „Happy birthday”
Bawiłam się jak jeszcze nigdy koncert trwał ponad godzinę, nie sądziłam że będą tak odwalać. Niall w połowie wyleciał ze szczotką i zaczął zamiatać podłogę
, Liam ściągnął Harremu może to się wydawać śmieszne ale ściągnął mu spodnie Tak spodnie. Kiedy koncert się skończył zaprosili mnie i Ev za kulisy...

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Oto kolejna część xx.
Czy coś się kroi między Julką a Niallem?
Być może.... XD

~~Żelka*___*

IMAGIN! Rozdział 1!


Obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju przez niezasłonione okno. Przekręciłam się na drugi bok w celu odwrócenia się od rażącego światła i zobaczyłam że na komodzie leży jakieś pudełeczko. Wzięłam je do ręki, na nim była karteczka z zapiskami, zmrużyłam oczy bo wciąż byłam jeszcze zaspana i zaczęłam czytać.
„Wszystkiego Najlepszego kochanie!  Mama”
Byłam taka zaspana że dopiero po przeczytaniu notki zorientowałam się co dzisiaj za dzień. Moje 18 urodziny, tak długo wyczekiwałam tego dnia, tak długo pragnęłam wyjechać z tej dziury, do wielkiego miasta, miasta w którym wreszcie spełnię swoje marzenia. Kiedy otrząsnęłam się z zamyślenia otworzyłam paczuszkę, którą dostałam od mamy. Był to nowy telefon. Odłożyłam go z powrotem na komodę. Skierowałam się w stronę łazienki. Ubrałam się w to  i zeszłam do kuchni. Siedziała tam moja rodzicielka i co mnie zdziwiło siedziała tam również moja przyjaciółka z którą miałam lecieć do Londynu. Przywitałam się z nimi i usiadłam przy stole w celu zjedzenia śniadania.
-Julka mam dla ciebie prezent.-Powiedziała i podała mi kopertę.
-Ewka nie musiałaś- Gdy  otworzyłam kopertę ukazały mi się dwa papierki, wzięłam je do ręki i uważnie się im przyjrzałam. Były to bilety na koncert, ale nie taki zwykły, na koncert One Direction. Rzuciłam się jej na szyję ciągle powtarzając „Dziękuję, dziękuję, dziękuję!”
-Nie musisz dziękować- Zaczęła się śmiać tak samo jak moja mama- Wiedziałam że ci się spodoba, teraz to mi lepiej powiedź czy ty jesteś już spakowana.
-Nie jeszcze nie a co?- Zrobiłam minę typu „O co caman!?”
-Człowieku za 4 godziny mamy samolot!- Lekko zdenerwowana złapała mnie za rękę i pociągnęła po schodach do mojego pokoju.-Bierz walizki to ci pomogę, tylko pędem!
-No ok ale i tak mam mało rzeczy do zabrania.-Zaśmiałam się,  otworzyłam szafę wyciągając z niej dwie duże walizki i zaczęłam pakować ubrania.
 Po 14 jedna walizka była pełna ubrań a w drugą były napchane buty, bielizna, kosmetyki, laptop i płyty. Miałyśmy jeszcze 15 minut do odlotu. Podeszła do mnie zasmucona mama.
-Będzie tu strasznie cicho bez ciebie wiesz?- Przytuliła mnie a moje oczy lekko się zaszkliły.
-Mamo będziesz mnie odwiedzała, dzwoniła, nie płacz bo ja też będę-Ukazałam biel swoich zębów na co ta zareagowała tak samo.-Muszę już jechać pa mamo kocham cię.- Pocałowałam ją w policzek i udałam się na podjazd z walizkami. Bagaże włożyłam do bagażnika w którym znajdowały się już walizki Ewy. Po drodze na lotnisko rozmawiałyśmy o domku który kupili nam nasi rodzice. Przed odlotem weszłam szybko na TT i napisałam „Londynie dzisiaj się widzimy :D” Wyłączyłam telefon i zwróciłam się do Ev.
-Nie mogę się doczekać Ewka jak ja cię kocham.-Przytuliła mnie- I jeszcze ten koncert fajnie było by ich poznać.- Fantazjowałam o tym było to moje marzenie. Czasami się spełniają ale czasami też nie... Nie warto się poddawać.
-Ale to jeszcze nie koniec niespodzianki mała.- Wybuchła śmiechem a ja siedziałam z miną „WTF!?”
Cały lot trwał krótko, może dla tego że całą podróż przegadałam z Ev...nie wiem. Wsiadłyśmy do taxówki i po niecałej godzinie samochód zatrzymała się pod małym domkiem. Był taki piękny, wiedziałam że nasi rodzice się postarają, ale że aż tak. Wyciągnęłam walizki a w tym czasie Ev zapłaciła kierowcy należną cenę po czym odjechał. Stałyśmy oby dwie przed domem wgapiając się w niego nie wiem co myślała w tej chwili ale ja myślałam o przygodach które ty przeżyjemy, o tym co nas tu czeka. Chwyciłam walizki i zmierzyłam w stronę drzwi, po chwili dołączyła również do mnie Ewa. Ciągle powtarzała jak tu pięknie i cudownie, oczywiście nie mogłam zaprzeczyć. Domek był zaopatrzony w dwa pietra, na parterze mieściła się kuchnia, salon, łazienka i pokój gościnny, a na piętrze Trzy pokoje z łazienkami i garderoba. Wybrałyśmy który pokój będzie której.
. Meble były już przywiezione wcześniej więc  zostało tylko się rozpakować. Wzięłam walizki i poszłam do pokoju rozpakować się. Powoli wyjmowałam rzeczy, składałam je i chowałam do sporej szafy. Wtedy drzwi otworzyły się gwałtownie pod wpływem solidnego kopniaka zadanego przez Ev. Wparowała do pokoju jak torpeda i rozłożyła się na łóżku.
-Idziemy pozwiedzać? W końcu to Londyn.- Na jej .twarzy widniał wielki uśmiech.
-Ok tylko się przebiorę i możemy iść.- Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej to i zeszłam na dół gdzie czekała na mnie już Ewa. Złapałam ją za rękę i wyciągnęłam z domu.
-Zgłodniałam a ty?- Faktycznie byłam głodna bo dzisiaj jadłam tylko śniadanie. Potwierdziłam szybkim „yhym”. I ruszyłyśmy w stronę Nados. Usiadłyśmy przy stoliku w rogu obszernej salki i złożyłyśmy zamówienia. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym zawsze znalazłyśmy wspólny temat do rozmów. Nagle przypomniały mi się słowa mojej przyjaciółki „To jeszcze nie koniec niespodzianki” ciekawa jestem co znowu wymyśliła, ale cóż. Dzisiaj miał się odbyć koncert moja radość była nie do opisania. Może na zewnątrz wyglądałam normalnie ale w środku krzyczałam ze szczęścia. Rozmyślenia przerwała mi Ev.
-Ty mnie w ogóle słuchałaś?
-Nie, przepraszam zamyśliłam się o dzisiejszym koncercie.- Zachichotałam.
- No właśnie z tym było związane moje pytanie ciołku.- Obydwie zaczęłyśmy się śmiać- Wiesz już w co się ubierzesz?-Machnęłam głową na tak i w tym samym czasie kelnerka przyniosła nasze zamówienia. Tak naprawdę to będzie mój drugi koncert w życiu. Wcześniej tylko oglądałam urywki które nagrywały Directioners będące tam. Z chęcią mogę przyznać że te urodziny są najlepsze w moim życiu. Co prawda został jeszcze ciąg dalszy niespodzianki przygotowanej przez Ev.
-Ewa idę po kawę.- Po chwili już wracałam do stolika. Nagle poczułam małe uderzenie i ujrzałam że kawa która była jeszcze chwile temu w kubku znalazła się na śnieżnobiałej koszulce...
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Długo oczekiwany pierwszy rozdział. Początki są najtrudniejsze.
Mam nadzieję, że się wam podoba :*
Jeżeli to czytasz to proszę skomentuj ten post xx.

P.S - Jeszcze dzisiaj pojawi się 2 rozdział. Bynajmniej powinien :D

~~Żelka*___*

BOHATEROWIE

Julia Dawson


Ewa Steerd


Dylan Meels



Niall Horan



Zayn Malik


Liam Payn


Louis Tomlinson

Harry Styles

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Jedne z najważniejszych postaci, reszta ukazuje się przelotnie więc nie ma najmniejszego sensu ich wypisywać. ♥
Jeżeli czytasz tego posta to proszę skomentuj, dla ciebie to tylko napisanie kilku słów ale dla mnie to motywacja xx.
Kocham Was! ♥
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

czwartek, 2 maja 2013


ZAPOWIEDŹ!



W człowieku nie kłamią tylko oczy. Z nich właśnie dowiadujemy się całej prawdy, to w nich widzimy ból, cierpienie,  radość...a nawet miłość...Tylko czasami dowiadujemy się o niej za późno... Ale zawsze jest jakiś promyk nadziei, to przekonanie, że jednak wszystko się ułoży. Dziewczyna uciekająca od problemów, napotyka na drodze kogoś wyjątkowego. Kogoś kto zawsze będzie trzymał jej stronę. Kogoś kto ją kochał kocha i kochać będzie, nie ważne co by się stało. Będzie ciężko ona poświęci się dla niego niewyobrażalnie, z miłości do niego będzie w stanie skoczyć za nim w ogień. Przyjaciele...no właśnie kim jest prawdziwy przyjaciel? Przyjaciel to osoba której możesz powiedzieć wszystko, po niektórzy nie zasługują na ten tytuł. Przyjaciel to osoba która będzie z tobą płakać, która pomoże rozwiązać mętlik myśli. Tak było w przypadku Julii...
_____________________________________________________
Zapowiedź do opowiadania napisana mam nadzieję że ktoś to czyta xoxo
Jeżeli to czytasz to skomentuj ten post. Proszę to dla mnie motywacja. ;*
~~Żelka*___*

środa, 1 maja 2013

INFORMAC

Możliwe że jeszcze dzisiaj pojawi się zapowiedź do opowiadania.
Blog ogólnie jest o One Direction. To co na nim znajdziecie t czysta FIKCJA i moje wymysły!

~~Żelka*___*