IMAGIN! Rozdział 4
. Kiedy
nadeszła pora na zwrotkę Nialla Ev wkopała mnie zostawiła mnie samą z wokalem a
ja nawet tego nie zauważyłam. Jak ja jestem głupia. Piosenka minęła a my razem
z przyjaciółką ogarnęłyśmy się i siedziałyśmy już spokojnie. Całe 1D gapiło się
na nas swoimi paczadełkami a my znowu wybuchłyśmy śmiechem widząc ich miny. Po
chwili odezwał się albo raczej próbował się odezwać loczek.
-O ja
pierdole….- Wiem że zjebałyśmy tą piosenkę ale bez przesady- Zapieprzajcie do
XFactora!- Wydarł się.- I to jest rozkaz.-Dodał po chwili. Byłam zaskoczona tym
co powiedział, nie spodziewałam się.
-Tak jest
szeryfie!- Odpowiedziałam po czym zachichotałam.
-Jesteśmy na
miejscu.- Oznajmił kierowca. Moje serce zaczęło szybciej pompować krew w mim organizmie.
Już chwilę po tym stałyśmy przed ich domem. Nie będę go opisywała ponieważ nie
było w nim nic nadzwyczajnego co mnie bardzo ucieszyło bo okazuje się że nie są
tacy jak inne rozpuszczone ‘gwiazdunie’. Ale oni są Inni. Nie wiem jak to
wyrazić ale czuje że są inni czuli uczciwi. Ach mogłabym wymieniać tak
godzinami. Po jakichś 20 minutach siedziałam już na kanapie w salonie. Kiedy
nagle usłyszałam znana mi piosenkę a konkretnie solówkę Nialla z „Little Things”.
Był to mój telefon odebrałam nie patrząc kto to .
-Halo?- Odezwałam
się nie pewnie.
-Julia? Skarbie
i jak koncert?- Na moje szczęście była to moja mama.
-Cudownie
nie zgadniesz kogo poznałam osobiście?
-No mów.- z
Nią rozmawiałam jak z przyjaciółką zawsze mnie rozumiała.
-Samych One
Direction i właśnie siedzę u nich w domu na ich kanapie.
-Nie wierzę
ci.-Zaśmiała się.- Udowodnij mi.- Rzuciła a ja włączyłam głośnomówiący i
powędrowałam do kuchni gdzie przebywali chłopcy.
- To masz
proszę bardzo udowadniam ci to. Chłopki- Rzuciłam a oni się do mnie odwrócili.-Moja
mama nie wierzy że jestem u was w domu, udowodnicie jej?- Kiedy to mówiłam nie
miałam już telefonu w ręce bo przejął go Niall…zaraz NIALL?!
-Dzień
dobry pani Dawson.- Powiedział blindyn.
-D..d…d
dzień d..d..dobry- Wyjąkała a ja zaczęłam się śmiać.
-Chłopcy
przywitajcie się- Dobrze wiedział że moja mama nie Mozę uwierzyć. Chłopaki zachichotali
i już po chwili usłyszałam.
- Hi!
-We!
-Are!
-One!
-Direction!- Powiedzieli donośniej a ja sama dodałam.
-Yeeeeeyyyy….-
I zaczęła się śmiać z mamy która pewnie zamarła po drugiej stronie słuchawki.-Mamo
żyjesz?- spytałam już bardziej poważnie. Na co ta tylko się zaśiała.
-Tak żyje
skarbie, I ok już ci wierzę że jesteś z chłopakami a gdzie Ev?
-Co ja?-
Usłyszałam Ev wchodzącą do kuchni i zaczęłam rechotać.
-Dobrze
mamo musze już kończyć pozdrów tatę papa.
-Papa.
Tylko się
rozłączyłam i znowu dostałam głupawki. A oni tak stali i się gapili, zapewne
nie wiedzieli o co mi chodzi.
-To co
robimy?- W końcu się opanowałam.
-A co
chcecie?- Wyszczerzył się mulat. Nie mam pomysłu hmmmm…. A a może zagramy na
konsoli w końcu byłam w tek klocki całkiem dobra.
-Ja to bym się
piwa napiła…a wy?- Zanim zdążyłam się obejrzeć Niall wrócił ze skrzynka piwa. Powoli
zaczęło się rozkręcać. Po jakichś dwóch godzinach nie było już trzech flaszek
wódki i dwóch skrzynek piwa wszyscy się mega schlali wszyscy prócz Li.
-Gramy w
butelkę!- Zaapelował mulat. Jakoż że to był jego pomysł zakręcił jako pierwszy.
Kuźwa wypadło na mnie.
-Pytanie.-
Na co ten nie zastanawiał się dłużej i zadał.
-Czy jest
tu ktoś kto ci się podoba i jak tak to kto? – Super lepiej nie mogłam trafić.
-Jest aż
piątka bogów. Czy to się liczy?- Zaśmiałam się ten tylko podał mi butelkę i
zakręciłam. Wypadło na Louisa. Wybrał zadanie, widzę że lubi rozrywkę. Hmmm a
może tak...
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Hejo miśki wy moje jak obiecałam 4 rozdział dodałam.
Trochę krótki ponieważ nie mam czasu ale co dziennie
próbuje coś pisać xx.
Mam nadzieje że zrozumiecie :*
~~Żelka*___*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Każdy Komentarz To Satysfakcja I Porządny Kopniak Do Dalszego Pisania♥