środa, 8 maja 2013

IMAGIN! Rozdział 4


. Kiedy nadeszła pora na zwrotkę Nialla Ev wkopała mnie zostawiła mnie samą z wokalem a ja nawet tego nie zauważyłam. Jak ja jestem głupia. Piosenka minęła a my razem z przyjaciółką ogarnęłyśmy się i siedziałyśmy już spokojnie. Całe 1D gapiło się na nas swoimi paczadełkami a my znowu wybuchłyśmy śmiechem widząc ich miny. Po chwili odezwał się albo raczej próbował się odezwać loczek.
-O ja pierdole….- Wiem że zjebałyśmy tą piosenkę ale bez przesady- Zapieprzajcie do XFactora!- Wydarł się.- I to jest rozkaz.-Dodał po chwili. Byłam zaskoczona tym co powiedział, nie spodziewałam się.
-Tak jest szeryfie!- Odpowiedziałam po czym zachichotałam.
-Jesteśmy na miejscu.- Oznajmił kierowca. Moje serce zaczęło szybciej pompować krew w mim organizmie. Już chwilę po tym stałyśmy przed ich domem. Nie będę go opisywała ponieważ nie było w nim nic nadzwyczajnego co mnie bardzo ucieszyło bo okazuje się że nie są tacy jak inne rozpuszczone ‘gwiazdunie’. Ale oni są Inni. Nie wiem jak to wyrazić ale czuje że są inni czuli uczciwi. Ach mogłabym wymieniać tak godzinami. Po jakichś 20 minutach siedziałam już na kanapie w salonie. Kiedy nagle usłyszałam znana mi piosenkę a konkretnie solówkę Nialla z „Little Things”. Był to mój telefon odebrałam nie patrząc kto to .
-Halo?- Odezwałam się nie pewnie.
-Julia? Skarbie i jak koncert?- Na moje szczęście była to moja mama.
-Cudownie nie zgadniesz kogo poznałam osobiście?
-No mów.- z Nią rozmawiałam jak z przyjaciółką zawsze mnie rozumiała.
-Samych One Direction i właśnie siedzę u nich w domu na ich kanapie.
-Nie wierzę ci.-Zaśmiała się.- Udowodnij mi.- Rzuciła a ja włączyłam głośnomówiący i powędrowałam do kuchni gdzie przebywali chłopcy.
- To masz proszę bardzo udowadniam ci to. Chłopki- Rzuciłam a oni się do mnie odwrócili.-Moja mama nie wierzy że jestem u was w domu, udowodnicie jej?- Kiedy to mówiłam nie miałam już telefonu w ręce bo przejął go Niall…zaraz NIALL?!
-Dzień dobry pani Dawson.- Powiedział blindyn.
-D..d…d dzień d..d..dobry- Wyjąkała a ja zaczęłam się śmiać.
-Chłopcy przywitajcie się- Dobrze wiedział że moja mama nie Mozę uwierzyć. Chłopaki zachichotali i już po chwili usłyszałam.
- Hi!
-We!
-Are!
-One!
-Direction!- Powiedzieli donośniej a ja sama dodałam.
-Yeeeeeyyyy….- I zaczęła się śmiać z mamy która pewnie zamarła po drugiej stronie słuchawki.-Mamo żyjesz?- spytałam już bardziej poważnie. Na co ta tylko się zaśiała.
-Tak żyje skarbie, I ok już ci wierzę że jesteś z chłopakami a gdzie Ev?
-Co ja?- Usłyszałam Ev wchodzącą do kuchni i zaczęłam rechotać.
-Dobrze mamo musze już kończyć pozdrów tatę papa.
-Papa.
Tylko się rozłączyłam i znowu dostałam głupawki. A oni tak stali i się gapili, zapewne nie wiedzieli o co mi chodzi.
-To co robimy?- W końcu się opanowałam.
-A co chcecie?- Wyszczerzył się mulat. Nie mam pomysłu hmmmm…. A a może zagramy na konsoli w końcu byłam w tek klocki całkiem dobra.
-Ja to bym się piwa napiła…a wy?- Zanim zdążyłam się obejrzeć Niall wrócił ze skrzynka piwa. Powoli zaczęło się rozkręcać. Po jakichś dwóch godzinach nie było już trzech flaszek wódki i dwóch skrzynek piwa wszyscy się mega schlali wszyscy prócz Li.
-Gramy w butelkę!- Zaapelował mulat. Jakoż że to był jego pomysł zakręcił jako pierwszy. Kuźwa wypadło na mnie.
-Pytanie.- Na co ten nie zastanawiał się dłużej i zadał.
-Czy jest tu ktoś kto ci się podoba i jak tak to kto? – Super lepiej nie mogłam trafić.
-Jest aż piątka bogów. Czy to się liczy?- Zaśmiałam się ten tylko podał mi butelkę i zakręciłam. Wypadło na Louisa. Wybrał zadanie, widzę że lubi rozrywkę. Hmmm a może tak...

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Hejo miśki wy moje jak obiecałam 4 rozdział dodałam. 
Trochę krótki ponieważ nie mam czasu ale co dziennie 
próbuje coś pisać xx.
Mam nadzieje że zrozumiecie :*
~~Żelka*___*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Komentarz To Satysfakcja I Porządny Kopniak Do Dalszego Pisania♥