niedziela, 5 maja 2013

IMAGIN! Rozdział 2


-Ewa idę po kawę.- Po chwili już wracałam do stolika. Nagle poczułam małe uderzenie i ujrzałam że kawa która była jeszcze chwile temu w kubku znalazła się na śnieżnobiałej koszulce...
-O boże bardzo cię przepraszam nie chciałam.-Lekko spanikowałam. Spojrzałam w górę i zobaczyłam cudne niebieski tęczówki blondyna, ugięły mi się nogi i głośno przełknęłam ślinę. Pomyślałam sobie „Jaki on jest boski awww...”.
-Nic się nie stało.- Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech  nie wiem tylko czemu bo jakby mnie ktoś oblał kawą to bym wybuchła!
-Ależ stało.- Wzięłam portfel i wyjęłam z niego pieniądze.-Proszę to za koszulkę- Podałam mu zapłatę.
-Ja nie mogę tego przyjąć- Oddał mi to co przed chwilą dostał ale ja wcisnęłam mu to do kieszeni.
-Możesz, możesz – Zaśmiałam się i powoli odeszłam w kierunku Ev. Usiadłam przy stoliku i niespodziewanie wybuchłam śmiechem. Ciągle myślałam o tych jego cudnych oczach. Niby takie zwyczajne oczy ale kiedy się w nie popatrzysz  czujesz że nie możesz się z nich wydostać. To co się wtedy czuje jest nie do opisania.
-Gdzie twoja kawa?- Ledwo mogłam się powstrzymać od śmiechu.
-Na koszule pewnego blondyna.- Tym razem ona wybuchła śmiechem ale ja nie wytrzymałam długo i do niej dołączyłam. Nastała chwila powagi.
-Boże- Znów śmiałyśmy się w niebo głosy.- A przynajmniej przystojny był? Moje kącik ust podniosły się natychmiastowo.
-A żebyś wiedziała jak... On mi kogoś przypominał- Nie miałam pojęcia kogo. Czułam jakbym go gdzieś już widziała. Nagle przypomniałam sobie o koncercie. Może to był on, mówiąc on miałam na myśli cudownego blondyna. Co prawdaż był do niego zabójczo podobny ale to mógłby być kto inny.- Ev która godzina- Zapytałam na co ta spojrzała na swoją lewą dłoń gdzie spoczywał zegarek.
-O mój boże! Za dwie godziny koncert!- Przerażona szybko złapała mnie za rękę i wyciągnęła z lokalu. Po drodze jak zawsze zaczęłyśmy się wydurniać ludzie patrzyli na nas jak na wariatki. Nie przejmowałyśmy się tym. Cała droga przegadana na temat koncertu. I została jeszcze druga część niespodzianki ale Ev nie chciała się wygadać. Po dojściu do domu pognałam jak torpeda na górę do swojego pokoju i jak najprędzej wleciałam do łazienki wykąpałam się, umyłam włosy i nałożyłam na siebie lekki Make-Up. Na siebie włożyłam to i zeszłam na dół. Ewy jeszcze nie było a koncert miał się zacząć za 45 minut, co prawda nie miałyśmy daleko do areny, ale zawsze warto być trochę wcześniej niż za późno. Po 5 minutach na dół zeszła Ev ubrana w to. Szybko wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się na miejsce w którym miała się odbyć cała impreza. Byłyśmy już przed budynkiem.
-Zaczekaj chwilę zaraz wracam, nigdzie nie odchodź.
-Ok- Upewniłam ją i po chwili straciłam ją z oczu. Mijała minuta za minutą a jej dalej nie było. Zaczęłam się martwić że te tłumy ją zgniotły. Ale nie po około 10 minutach wróciła cała i zdrowa ale zaraz kim jest ten facet który za nią idzie?!. Był bardzo umięśniony, wyglądał jak ochroniarz.
-Chodź ze mną!-Podeszła złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Co prawda ochroniarz się przydał bo te wszystkie dziewczyny tak się rzucały i pchały że nie dało się przejść spokojnie.
-Coś czuję że to dalsza część twojej niespodzianki.- Ta tylko pokiwał głową twierdząco. W końcu weszliśmy w jakiś długi korytarz a ten wprowadził nas do niewielkiego pokoju. Kazał nam wejść i się rozgościć. Usiadłam na kanapie i po chwili drzwi się otworzyły a w nich stanął kolejny umięśniony mężczyzna.
-Witaj Ewo, a to pewnie twoja przyjaciółka. –Wskazał palcem na mnie. Ta tylko pokiwała głową.-Witaj.- Podał mi rękę ja ją uścisnęłam.- Paul.- Przedstawił się-I wszystkiego najlepszego  
-Julka i dziękuję.- Odpowiedziałam. Ale zaraz, zaraz czy to nie ich menager?!- Pan jest menagerem chłopaków?
-Tak zgadza się. Słuchacie niedługo przyjdą pewnie multum fanek nie pozwala im wysiąść z samochodu. – Na jego twarzy można było zauważyć małe rozbawienie. Paul nie wyszedł tylko dla tego że go poprosiłyśmy bo jakby przyszli jeszcze by nas wyprosili. Minęło nie wiem może 10 minut może nie a drzwi do pokoju otworzył się a do niego wbiegło dwoje rozbawionych chłopców. Dopiero po chwili nas zauważyli zaczęłyśmy się śmiać a Paul razem z nami. W tej chwili do pomieszczenia wbiegła jeszcze dwójka osób. Paul nie mógł powstrzymać śmiechu widząc ich miny na nasz widok. Na samym końcu wbiegł zdyszany blondyn z czekoladą w ręce. Z tego tak samo jak z reszty śmieliśmy się. Zanim się otrząsnęli minęło dobre 5 minut. Usiedli na kanapie obok nas. Tak teraz wiem że w kawiarni to jego polałam kawą. Niezręczną chwilę ciszy przerwał Paul. Dzięki Bogu.
-Chłopaki to jest Eva i Julia- Po kolei wskazał na nas dłonią przedstawiając nas.-A i Julia ma dzisiaj 18 urodziny.- Dodał potem i wyszedł. Tak po prostu wyszedł. Dzięki Paul!. Znów ta niezręczna cisza. Jak ja tego nie lubię. Grrrr. Ciszę przerwał Niall...Niall?!
-Julka to nie ty mnie dzisiaj polałaś kawą w Nados?- Jego uśmiech o mój boże ja tu zaraz zejdę na zawał. A te jego oczy Awww...
-Czyli jednak to byłeś ty?- Nie mogłam dopuścić do umysłu tego że polałam go kawą. Pod wpływem jego wzroku mięknę.
-Mówiąc pewnego blondyna miałaś na myśli Nialla!-Przerwała Ev.-Czemu mi nie powiedziałaś?- Dodała po chwili.
-Bo nie byłam pewna czy to on.- Zwróciłam się do niej. A reszta patrzyła się tylko na Nialla ze zdziwieniem. Co jakiś czas moje spojrzenie spotykało blondyna. Całe zajście przerwał Paul. Dziękuję!.
-Chłopaki za 5 minut wchodzicie dziewczyny chodźcie zaprowadzę was na wasze miejsca- Zwrócił się do nas i wtedy razem z Ev podeszłyśmy do drzwi.
-Miło było was poznać.-Uśmiechnęłam się- I udanego koncertu.- Pożegnałyśmy się z nimi i podążyłyśmy za Paulem. Zaprowadził nas na nasze miejsca. Co było w tym najfajniejsze? Może to że byliśmy w strefie dla Vip’ów, pierwszy rząd, z tych miejsc mogłyśmy spokojnie wejść na scenę. Ale tego nie zrobimy. W tej chwili usłyszeliśmy dźwięk ‘ One Direction!’ i wielki pisk. Weszli na scenę zaczęli śpiewać WMYB. Byli jeszcze bardziej cudowni niż na tych wszystkich zdjęciach, nagraniach. Widać było że są w swoim żywiole. Po skończonej piosence Niall popatrzył na mnie i podszedł do reszty. Chwilę rozmawiali i przemowę zaczął Lou.
-Dziękujemy wam że przyszliście, bez was nie było by nas.-Znowu wielki pisk, jak oni to wytrzymują?.
-I mamy jeszcze jedną ważną sprawę- Wtrącił Zayn
-Tak- Odpowiedział Liam.
-A miniejszym chcieliśmy złożyć serdeczne życzenia pewnej osobie która jest tu dzisiaj z nami- Kiedy to usłyszałam, momentalnie moje serce zaczęło bić szybciej.-Julia wszystkiego najlepszego!- Po chwili zaczęli śpiewać „Happy birthday”
Bawiłam się jak jeszcze nigdy koncert trwał ponad godzinę, nie sądziłam że będą tak odwalać. Niall w połowie wyleciał ze szczotką i zaczął zamiatać podłogę
, Liam ściągnął Harremu może to się wydawać śmieszne ale ściągnął mu spodnie Tak spodnie. Kiedy koncert się skończył zaprosili mnie i Ev za kulisy...

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Oto kolejna część xx.
Czy coś się kroi między Julką a Niallem?
Być może.... XD

~~Żelka*___*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy Komentarz To Satysfakcja I Porządny Kopniak Do Dalszego Pisania♥