IMAGIN! Rozdział 2
-Ewa idę po
kawę.- Po chwili już wracałam do stolika. Nagle poczułam małe uderzenie i
ujrzałam że kawa która była jeszcze chwile temu w kubku znalazła się na
śnieżnobiałej koszulce...
-O boże
bardzo cię przepraszam nie chciałam.-Lekko spanikowałam. Spojrzałam w górę i
zobaczyłam cudne niebieski tęczówki blondyna, ugięły mi się nogi i głośno
przełknęłam ślinę. Pomyślałam sobie „Jaki on jest boski awww...”.
-Nic się nie stało.-
Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech nie
wiem tylko czemu bo jakby mnie ktoś oblał kawą to bym wybuchła!
-Ależ stało.-
Wzięłam portfel i wyjęłam z niego pieniądze.-Proszę to za koszulkę- Podałam mu
zapłatę.
-Ja nie mogę
tego przyjąć- Oddał mi to co przed chwilą dostał ale ja wcisnęłam mu to do
kieszeni.
-Możesz,
możesz – Zaśmiałam się i powoli odeszłam w kierunku Ev. Usiadłam przy stoliku i
niespodziewanie wybuchłam śmiechem. Ciągle myślałam o tych jego cudnych oczach.
Niby takie zwyczajne oczy ale kiedy się w nie popatrzysz czujesz że nie możesz się z nich wydostać. To
co się wtedy czuje jest nie do opisania.
-Gdzie twoja
kawa?- Ledwo mogłam się powstrzymać od śmiechu.
-Na koszule
pewnego blondyna.- Tym razem ona wybuchła śmiechem ale ja nie wytrzymałam długo
i do niej dołączyłam. Nastała chwila powagi.
-Boże- Znów
śmiałyśmy się w niebo głosy.- A przynajmniej przystojny był? Moje kącik ust
podniosły się natychmiastowo.
-A żebyś
wiedziała jak... On mi kogoś przypominał- Nie miałam pojęcia kogo. Czułam
jakbym go gdzieś już widziała. Nagle przypomniałam sobie o koncercie. Może to
był on, mówiąc on miałam na myśli cudownego blondyna. Co prawdaż był do niego
zabójczo podobny ale to mógłby być kto inny.- Ev która godzina- Zapytałam na co
ta spojrzała na swoją lewą dłoń gdzie spoczywał zegarek.
-O mój boże!
Za dwie godziny koncert!- Przerażona szybko złapała mnie za rękę i wyciągnęła z
lokalu. Po drodze jak zawsze zaczęłyśmy się wydurniać ludzie patrzyli na nas
jak na wariatki. Nie przejmowałyśmy się tym. Cała droga przegadana na temat
koncertu. I została jeszcze druga część niespodzianki ale Ev nie chciała się wygadać.
Po dojściu do domu pognałam jak torpeda na górę do swojego pokoju i jak
najprędzej wleciałam do łazienki wykąpałam się, umyłam włosy i nałożyłam na siebie
lekki Make-Up. Na siebie włożyłam to i zeszłam
na dół. Ewy jeszcze nie było a koncert miał się zacząć za 45 minut, co prawda
nie miałyśmy daleko do areny, ale zawsze warto być trochę wcześniej niż za późno.
Po 5 minutach na dół zeszła Ev ubrana w to. Szybko
wyszłyśmy z domu i skierowałyśmy się na miejsce w którym miała się odbyć cała
impreza. Byłyśmy już przed budynkiem.
-Zaczekaj
chwilę zaraz wracam, nigdzie nie odchodź.
-Ok- Upewniłam
ją i po chwili straciłam ją z oczu. Mijała minuta za minutą a jej dalej nie
było. Zaczęłam się martwić że te tłumy ją zgniotły. Ale nie po około 10
minutach wróciła cała i zdrowa ale zaraz kim jest ten facet który za nią
idzie?!. Był bardzo umięśniony, wyglądał jak ochroniarz.
-Chodź ze
mną!-Podeszła złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Co prawda ochroniarz się
przydał bo te wszystkie dziewczyny tak się rzucały i pchały że nie dało się
przejść spokojnie.
-Coś czuję że
to dalsza część twojej niespodzianki.- Ta tylko pokiwał głową twierdząco. W
końcu weszliśmy w jakiś długi korytarz a ten wprowadził nas do niewielkiego
pokoju. Kazał nam wejść i się rozgościć. Usiadłam na kanapie i po chwili drzwi
się otworzyły a w nich stanął kolejny umięśniony mężczyzna.
-Witaj Ewo, a
to pewnie twoja przyjaciółka. –Wskazał palcem na mnie. Ta tylko pokiwała
głową.-Witaj.- Podał mi rękę ja ją uścisnęłam.- Paul.- Przedstawił się-I
wszystkiego najlepszego
-Julka i dziękuję.-
Odpowiedziałam. Ale zaraz, zaraz czy to nie ich menager?!- Pan jest menagerem
chłopaków?
-Tak zgadza
się. Słuchacie niedługo przyjdą pewnie multum fanek nie pozwala im wysiąść z
samochodu. – Na jego twarzy można było zauważyć małe rozbawienie. Paul nie
wyszedł tylko dla tego że go poprosiłyśmy bo jakby przyszli jeszcze by nas
wyprosili. Minęło nie wiem może 10 minut może nie a drzwi do pokoju otworzył
się a do niego wbiegło dwoje rozbawionych chłopców. Dopiero po chwili nas zauważyli
zaczęłyśmy się śmiać a Paul razem z nami. W tej chwili do pomieszczenia wbiegła
jeszcze dwójka osób. Paul nie mógł powstrzymać śmiechu widząc ich miny na nasz
widok. Na samym końcu wbiegł zdyszany blondyn z czekoladą w ręce. Z tego tak
samo jak z reszty śmieliśmy się. Zanim się otrząsnęli minęło dobre 5 minut.
Usiedli na kanapie obok nas. Tak teraz wiem że w kawiarni to jego polałam kawą.
Niezręczną chwilę ciszy przerwał Paul. Dzięki Bogu.
-Chłopaki to
jest Eva i Julia- Po kolei wskazał na nas dłonią przedstawiając nas.-A i Julia
ma dzisiaj 18 urodziny.- Dodał potem i wyszedł. Tak po prostu wyszedł. Dzięki
Paul!. Znów ta niezręczna cisza. Jak ja tego nie lubię. Grrrr. Ciszę przerwał
Niall...Niall?!
-Julka to nie
ty mnie dzisiaj polałaś kawą w Nados?- Jego uśmiech o mój boże ja tu zaraz
zejdę na zawał. A te jego oczy Awww...
-Czyli jednak
to byłeś ty?- Nie mogłam dopuścić do umysłu tego że polałam go kawą. Pod
wpływem jego wzroku mięknę.
-Mówiąc
pewnego blondyna miałaś na myśli Nialla!-Przerwała Ev.-Czemu mi nie powiedziałaś?-
Dodała po chwili.
-Bo nie byłam
pewna czy to on.- Zwróciłam się do niej. A reszta patrzyła się tylko na Nialla
ze zdziwieniem. Co jakiś czas moje spojrzenie spotykało blondyna. Całe zajście
przerwał Paul. Dziękuję!.
-Chłopaki za
5 minut wchodzicie dziewczyny chodźcie zaprowadzę was na wasze miejsca- Zwrócił
się do nas i wtedy razem z Ev podeszłyśmy do drzwi.
-Miło było
was poznać.-Uśmiechnęłam się- I udanego koncertu.- Pożegnałyśmy się z nimi i podążyłyśmy
za Paulem. Zaprowadził nas na nasze miejsca. Co było w tym najfajniejsze? Może
to że byliśmy w strefie dla Vip’ów, pierwszy rząd, z tych miejsc mogłyśmy
spokojnie wejść na scenę. Ale tego nie zrobimy. W tej chwili usłyszeliśmy
dźwięk ‘ One Direction!’ i wielki pisk. Weszli na scenę zaczęli śpiewać WMYB.
Byli jeszcze bardziej cudowni niż na tych wszystkich zdjęciach, nagraniach.
Widać było że są w swoim żywiole. Po skończonej piosence Niall popatrzył na
mnie i podszedł do reszty. Chwilę rozmawiali i przemowę zaczął Lou.
-Dziękujemy
wam że przyszliście, bez was nie było by nas.-Znowu wielki pisk, jak oni to
wytrzymują?.
-I mamy
jeszcze jedną ważną sprawę- Wtrącił Zayn
-Tak-
Odpowiedział Liam.
-A miniejszym
chcieliśmy złożyć serdeczne życzenia pewnej osobie która jest tu dzisiaj z
nami- Kiedy to usłyszałam, momentalnie moje serce zaczęło bić szybciej.-Julia
wszystkiego najlepszego!- Po chwili zaczęli śpiewać „Happy birthday”
Bawiłam się
jak jeszcze nigdy koncert trwał ponad godzinę, nie sądziłam że będą tak
odwalać. Niall w połowie wyleciał ze szczotką i zaczął zamiatać podłogę
, Liam ściągnął Harremu może to się wydawać śmieszne ale ściągnął mu spodnie Tak spodnie. Kiedy koncert się skończył zaprosili mnie i Ev za kulisy...
, Liam ściągnął Harremu może to się wydawać śmieszne ale ściągnął mu spodnie Tak spodnie. Kiedy koncert się skończył zaprosili mnie i Ev za kulisy...
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Oto kolejna część xx.
Czy coś się kroi między Julką a Niallem?
Być może.... XD
~~Żelka*___*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Każdy Komentarz To Satysfakcja I Porządny Kopniak Do Dalszego Pisania♥