IMAGIN! Rozdział 3
ROZDZIAŁ Z DEDYKACJĄ DLA Julli Ć. Kocham cię xx!
Bawiłam się
jak jeszcze nigdy koncert trwał ponad godzinę, nie sądziłam że będą tak
odwalać. Niall w połowie wyleciał ze szczotką i zaczął zamiatać podłogę, Liam
ściągnął Harremu może to się wydawać śmieszne ale ściągnął mu spodnie Tak
spodnie. Kiedy koncert się skończył zaprosili mnie i Ev za kulisy... Wraz z
Ewką szłyśmy wolno gdy nagle moje zaciekawienie wzięło górę, musiałam się jej
zapytać, nie wytrzymałam.
-Ewka jak
to zrobiłaś?- Zadałam jej pytanie słysząc to poczęła się śmiać.-No powiedz!-
Złapałam jej ramiona i zaczęłam nią szarpać, ta nie zważając na moje szarpaniny
zaczęła mi opowiadać.
-Pamiętasz
jak miesiąc temu mój tata pojechał tu do Londynu do mojego kuzyna w sprawie
pracy?- Pamiętałam więc nie chcąc jej przerywać kiwnęłam tylko głową na tak ta
zaczęła dalej-Więc w tedy okazało się że mój kuzyn pracuje w Modest i mój tata
poznał Paula i chłopaków, a kiedy powiedział mi o tym postanowiłam zapytać go
czy mógłby załatwić nam bilety na ich koncert, tata się zgodził Paul też i tak
wyszło że Paul pozwolił nam wejść za scenę.- Kiedy mi to opowiadała moja twarz
była ułożona w minę „Co ty kurwa pierdolisz?!” Oczywiście w dobrym tego słowa
znaczeniu. Jak tylko skończyła ledwo co mogła oddychać bo uwiesiłam się na jej
szyi mocno ściskając.-Dobra puść mnie bo się uduszę kochana.- Odlepiłam się od
niej…..Chwila ciszy i znowu zaczęłyśmy brechtać. Nawet nie widziałyśmy kiedy
podszedł do nas loczek.
-Hej!-
Krzyknął a my obie odskoczyłyśmy w bok ale kiedy tylko zobaczyłyśmy Hazzę znów
zaczęłyśmy się śmiać nie mogłyśmy się opanować. Ten tylko jedną ręką ujął dłoń
Ev a drugą moją. Razem z przyjaciółką spojrzałyśmy na siebie badawczo i znów
popadłyśmy w tak zwaną głupawkę. Po chwili drogi w korytarzu loczek otworzył
jedne z drzwi. W tedy dało się słyszeć głos Paula.
-No widzę
że nasze zguby się znalazły.- Zachichotał a my z Ev musiałyśmy powstrzymywać
się ze śmiechu. Ale ok powaga Julka opanuj się myślałam sobie. Nie było chwili
ciszy gdyż ja się odezwałam.
-Moim
zdaniem najlepszy koncert ever! – wydarłam się- A ty Niall jesteś świetną sprzątaczką-
Moja przyjaciółka, ja jak i reszta chłopaków buchnęliśmy niepohamowanym śmiechem.-
Nigdy nie zapomnę tego widoku Hazza będę miała koszmary.- Dodałam po chwili a
ten zrobił się cały czerwony tak samo jak koszulka Louisa którą dzisiaj na
sobie miał. Znów niepohamowany wybuch śmiechu. Ale w końcu śmiech to zdrowie.
- Chyba z
reszta jak każda dziewczyna która była bliżej sceny.- Zaczął Zayn. Chyba
pierwszy raz się odezwał nie licząc koncertu, spojrzałam na niego, on spojrzał
na mnie i nasze spojrzenia się spotkały. Przez chwilę widziałam jego oczy, a
jednak coś mu jest, widziałam to, jego oczy. Zastanawiałam się tylko jakim
cudem tak mało to ukazuje.
-Ej
słuchasz w ogóle?- Pomachała mi ręką przed oczyma moja przyjaciółka
-Yyy… tak…
to znaczy nie, przepraszam zamyśliłam się.
- Dobra
więc słuchaj ja się zgodziłam ale decyzja należy do ciebie bo to w końcu twój
dzień.- WTF?! Ale o co jej chodzi?( o.O)
-Przepraszam
Was ale powiecie mi o co chodzi bo w chwili kiedy o tym rozmawialiście byłam
taka jakaś trochę nie obecna.- W tej chwili na twarzy każdego pojawił się chytry
uśmieszek. O co kurczę im chodzi?!
- No więc
słuchaj.- Rzekł Hazza
-Z racji
tego że was poznaliśmy i dobrze się dogadujemy zapraszamy was do nas. Co ty na
to?- Powiedział i uśmiechnął się uroczo Li.- Uwierzcie mi w tej chwili byłam
taka… taka… hmm jak to nazwać… PODJARANA że szok. Może nie okazywałam tego
ciałem ale w środku krzyczałam szalałam ze szczęścia ,że aż się zapowietrzyłam.
- Ja się
zgodziłam a ty?- Usłyszałam głos Ev. Zgodzić się czy się nie zgodzić? Ta myśl
krążyła po mojej małej główce. Nie myśląc długo zgodziłam się.
-Ohh…- W
tedy moja przyjaciółka i chłopcy poczęli zrobić minki a’la kot ze shreka. W
końcu uległam.-Uhh no ok ale więcej tak nie róbcie ni mogę patrzyć na szóstkę
smutasów.- Zaśmiała się. W tym momencie co nie ukrywam zaskoczyło mnie i to
bardzo Harry podniósł mnie z kanapy i trzymając w powietrzu mocno utulił. Przez
moment widziałam niezadowolenie w oczach pewnego blondyna. Kidy loczek opuścił
mnie na ziemię podeszłam do Nialla i mocno uściskałam. Był zaskoczony ale z
jednej strony podobało mu się.
-A ten
przytulas to za co?- Poruszał śmiesznie brwiami a ja zachichotałam.
-Po
pierwsze bo widziałam że smutałeś ,a po drugie za to… tak naprawdę nie ma
drugiego.- On siedział i tylko dziwnie się na mnie patrzył z miną typu „ Jak
ona to rozpoznała?”
-Skąd ty to…-
tu nie dokończył bo mu przerwałam.
-Oczy, ja
odczytuję to patrząc w oczy.- Przyznałam niechętnie i spuściłam głowę w dół. Co
prawdaż moje buty były bardzo interesujące. Długo nie cieszyłam się widokiem moich
szarych conversów. Bo ten blondasem przytulił mnie mocniej niż ja go przed
chwilą.
-Może smutasem
ale przestałem, dziękuje.- Zwrócił się do mnie. Za co ty mi Horan dziękujesz?!
Oczywiście przerwał nikt inny jak Li.
-To jedziemy
do nas?- Wszyscy zebraliśmy się z kanapy i ruszyliśmy w stronę wyjścia z
budynku. Przez chwilkę wahałam się wyjścia, bo te wszystkie fanki dosłownie
rzucały się na nich dzięku bogu był z nami Paul i inni ochroniarze.
-Chłopaki
wy tu zostańcie z fanami i zróbcie co do was należy a my zaczekamy w samochodzie.-
Stwierdziłam bo jakbym ich nie poznała to faktycznie też bym do nich lgnęła po
autograf i fotę. Razem z przyjaciółką wsiadłyśmy do czarnego samochodu przyciemnionymi
szybami. Usiadłyśmy naprzeciwko siebie i spojrzałam na nią a z jej oczu
tryskały miliony o ile nie miliardy iskierek. Siedziałyśmy tak około 15 minut i
drzwi od samochodu otwarły się a piątka chłopaków wpadła dosłownie wpadła do
niego. Z racji tego że siedziałyśmy
naprzeciw siebie z Ev chopaki dosiadali się do nas. Po mojej stronie usiadł Liam
i Niall….NIALL?! A po stronie Ev Lou, Zayn i Harry. Szczerze te urodziny mogę
zaliczyć do najlepszych spełniło się moje marzenie a dokładnie takie trzy małe
marzenia. Poczułam na sobie czyjś wzrok momentalnie odwróciłam się w stronę
blondyna on popatrzył szybko gdzieś w bok a jego policzki oblały się lekkim
różem.
-Może
opowiecie nam coś o sobie dziewczyny?- Sytuacje jak zawsze opanował Daddy.
-No tak bo
w końcu wy wiecie więcej o nas niż my o was- Wtrącił Hazza. Niby to prawda.
-Więc tak
jeszcze dziś rano kiedy wstałam czekała na mnie już Eva i dała mi prezent czyli
bilety na wasz koncert i przyleciałyśmy i to chyba tyle…- No właśnie „chyba”. Rozmawialiśmy
jeszcze kilka minut gdy z radia zaczęła wydobywać się dobrze znana nam piosenka
„Kiss Sou” nie zważając na obecność 1D popatrzyłyśmy się na siebie i momentalnie
zaczęłyśmy wykonywać utwór. Gapili się na nas jak na wariatki ale my nie
zwracając na to uwagi śpiewałyśmy dalej. Przy zwrotkach patrzyłyśmy na po kolei
na chłopaków którzy je śpiewali w oryginalnej wersji. Kiedy nadeszła pora na
zwrotkę Nialla Ev wkopała mnie zostawiła mnie samą z wokalem a ja nawet tego
nie zauważyłam. Jak ja jestem głupia. Piosenka minęła a my razem z przyjaciółką
ogarnęłyśmy się i siedziałyśmy już spokojnie. Całe 1D gapiło się na nas swoimi
paczadełkami a my znowu wybuchłyśmy śmiechem widząc ich miny. Po chwili odezwał
się albo raczej próbował się odezwać loczek..
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Witajcie moje miśki xx.
Następny rozdział wrzucę jeszcze dzisiaj :***
~~Żelka*___*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Każdy Komentarz To Satysfakcja I Porządny Kopniak Do Dalszego Pisania♥