IMAGIN! Rozdział 6
- Zayn proszę idź się ubierz... . - Muszę przyznać że klatę to ma boską.- Znamy się dopiero dwa dni a już widzę cię prawie na go.- Dodałam po chwili i zaczęłam się śmiać.
-Masz takie widoki i jeszcze każesz mi się ubrać? No wiesz ty co?-Powiedział prawie niesłyszalnie i łyknął tabletki przeciwbólowe.- A w ogóle to czemu nie mam ubrania?- W tym momencie spojrzałam porozumiewawczo na Liama i w tym samym czasie poczęliśmy się śmiać. Mulat patrzył się na nas z miną „Co ja kurwa zrobiłem?!”. Jako pierwsza się ogarnęłam i zaczęłam mówić.
-Ciesz się że Li cię powstrzymał i masz na sobie bokserki.-Li nie mógł przestać się śmiać. A Malik nadal nie kumał.
-Spoko.... ale co ja robiłem?- I znowu wybuchłam śmiechem.
-Wiesz...z opowieści Liama to robiłeś striptiz.- Próbowałam powstrzymać te całe napady głupawki. Stał a na jego twarzy pisało się „O kurwa”- A gdyby cię nie powstrzymał byłbyś całkiem nagi.- Nie pohamowałam śmiechu, nie mogłam, to było za trudne. A on nadal stał z wielkim znakiem zapytania na twarzy. Li się cały czas brechtał..
-Ja pierdole...-Stwierdził i walnął ręką w czoło (tz. Facepalm).-Dobra idę się ubrać.- I poszedł na górę „jaką on miał klatę” wciąż zamyślona wzięłam do ręki szklankę i zaczęłam pić. Woda?! Przecież robiłam herbatę! Przestałam się zamyślać i zobaczyłam jak Li się śmieje i trzyma za brzuch. Co do cholery go tak rozbawiło?! I wtedy ujrzałam że na stole jest mój kubek z herbatą. Zaraz, zaraz co ja piłam?! I zobaczyłam żę w ręce trzymam mały wazonik z wodą. Tak tą wodą którą piłam.
-Ja pierdole.-Przeklnęłam pod nosem ale widać było że Liam to usłyszał bo jeszcze bardziej intensywnie zaczął się śmiać.-No już się naśmiałeś?-Zapytałam ironicznie bo co mi zostało? No właśnie nic. Kiedy usłyszał mój ton głosu od razu przestał ubolewać. Chyba się trochę przestraszy, ale nie jestem pewna bo skierował głowę w stronę Nialla który właśnie wchodził do kuchni. No cudownie jeszcze jego tu brakowa....”Jaki on jest cudowny kiedy się obudzi(*o*)” STOP o czym ja w ogóle myślę?! Ale przyznać muszę że wygląda nieziemsko. Kurdę muszę się ogarnąć. Śniadanie na pewno jest głodny. Oj sorrci on zawsze jest głodny.
-Śniadanie na stole śpiochu a gdzie Ev?- Skierowałam do niego, ale właśnie gdzie jest Ewka?
-Ev jeszcze śpi.-Odpowiedział a ja w głębi duszy się zaśmiałam bo to nie było normą że taki ranny ptaszek jak ona jeszcze śpi.-Dziękuję za śniadanko.-Podszedł i pocałował mój policzek.- Widzicie ona jako jedyna o mnie dba.-Zaśmiał się a ja poczułam że moje policzki oblewają się rumieńcem. Głodomor zaczął zajadać tosty oczywiście nie obyło by się bez Nutteli.
W kuchni panowała przytulna atmosfera, wszyscy się dobrze bawiliśmy. Ogólnie było bosko. Nie umiem opisać rodzaju śmiechu który towarzyszył mi podczas tego poranka. Drzwi do kuchni się otwarły a zza nich wyłoniła się postać dziewczyny. Tak była to Ev.
-No witamy śpiocha.-Odezwałam się i podałam jej talerz z tostami.-Smacznego.
-Dziękuję- Odparła.-Naprawdę aż tak długo spałam?-Która w ogóle jest godzina?
-Jest za dziesięć pierwsza(13).-Odparł Li bo Niall nadal jadł co prawda musiałam przyrządzać jeszcze kolejne porcje, bo jak to on mówił... a tak „Są takie pyszne! Nie mogę się powstrzymać!” i do tego minka le kotek ze shreka.
-Za dziesięć? No to my się już zbieramy. Prawda Ewa?-Spojrzałam na nią a ona na mnie i przytaknęła.
-Tak to prawda jeszcze musimy się rozpakować. Bo wczoraj jakoś się to nie udało-Zaśmiałam się bo kiedy to powiedziała od razu przypomniała mi się sytuacja z kawiarni.
-A właśnie miałem ci to dać.- Niall ma mi coś dać?! WTF?! Podał mi białą kopertę.-Otwórz to dopiero jak będziesz w domu nie wcześniej. Dobrze?- O jejciu jakie on ma cudne tęczówki... co ja gadam on jest cały cudowny. Jak mam mu odmówić? Nie da się.
-No dobrze... Mam się bać?-Co on do cholery włożył w tę kopertę?!
-Nie, nie musisz.-Uśmiechnął się „Jaki cudny uśmiech”. Tak teraz będę się nim jarała.
***
Po całej nocce Ewka musiała się ogarnąć co ja zrobiłam już wcześniej. Po niecałej godzinie zeszła na dół. Ubrałyśmy buty i już chciałyśmy wychodzić gdy nagle odezwał się Niall...
-Może was odprowadzić? Nie przyjmuje odmowy.- Uśmiechnął się ukazując biel swoich zębów.
-Ja idę do sklepu ale Julka już chyba idzie do domu.-Odezwałam się Ev.
-Skoro nie przyjmujesz odmowy to ok.- Kiedy usłyszał moje słowa od razu wyskoczył w podskokach z mieszkania a my za nim. Nagle rozbrzmiał się charakterystyczny dźwięk migawki aparatu pomyślałam sobie „Jakie jutro będą ploty”
-To gdzie mieszkacie?- Zapytał a ja zaczęłam się śmiać.
-O tam.-Wskazałam ręką na dom który zamieszkujemy. Co prawda był on 6 domów dalej od willi chłopców. Chyba nie uwierzył ale coż.
-Jak cudownie będę miał do kogo przychodzić na śniadania.-Powiedział i mnie mocno przytulił.
-U nas zawsze jesteś mile widziany tak samo jak reszta.-Uśmiechnęłam się najlepiej jak umiałam i skierowaliśmy się w stronę naszego domu. Powoli zbliżaliśmy się kiedy nie wiadomo skąd otoczyło nas stado reporterów. „Kurwa” pomyślałam. W tle można było słyszeć pytania ”Kim one są?” „Czy jedna z nich jest twoją dziewczyną?” „Niall odpowiedz na pytanie!”. Ten nawet się nie przestraszył, z resztą to u niego codzienność. Złapał nas mocno za ręce i przepchnął przez stado rządnej odpowiedzi gawiedzi. Szliśmy dalej w milczeniu. Kiedy weszliśmy już na podwórko zauważyłam że blondyn ma jakiś dziwny wyraz twarzy. I zaczął...
-Słuchajcie bardzo was przepraszam za tych reporterów.-Nic się przecierz nie stało ale on się czuł winny.
-Niall przecierz nic się nie stało.- Halo jest tam w tej głowie ktoś lub coś a raczej mózg?-Wejdziesz?- Dodałam po chwili a na jego twarzy zaistniał uśmiech co prawda wymuszony ale zaistniał.
Weszliśmy do sierodka.
-Rozgość się ja zaraz wrócę.-Szybko wparowałam do swojego pokoju i przebrałam się w TO(*****)\/. Po 15 minutach byłam już przebrana, zeszłam do salonu gdzie siedział a bynajmniej miał siedzieć Horan. Nie było go tam a skoro nie ma go tu to jest w kuchni bo w końcu gdzie? Weszłam po cichu do kuchni i tak znalazła się zguba.
-Nie złościsz się że nalałem sobie soku?-Zapytał a ja już chciałam mu powiedzieć "Mam byc zła za sok?! AYFKM?! Serio?!" ale jednak sie powstrzymałam.
-Nie no oczywiście że nie. Nie będę żałowała ci soku. Pij śmiało.- Kurdę serio mam być zła o sok zwykły sok!?!
- Zayn proszę idź się ubierz... . - Muszę przyznać że klatę to ma boską.- Znamy się dopiero dwa dni a już widzę cię prawie na go.- Dodałam po chwili i zaczęłam się śmiać.
-Masz takie widoki i jeszcze każesz mi się ubrać? No wiesz ty co?-Powiedział prawie niesłyszalnie i łyknął tabletki przeciwbólowe.- A w ogóle to czemu nie mam ubrania?- W tym momencie spojrzałam porozumiewawczo na Liama i w tym samym czasie poczęliśmy się śmiać. Mulat patrzył się na nas z miną „Co ja kurwa zrobiłem?!”. Jako pierwsza się ogarnęłam i zaczęłam mówić.
-Ciesz się że Li cię powstrzymał i masz na sobie bokserki.-Li nie mógł przestać się śmiać. A Malik nadal nie kumał.
-Spoko.... ale co ja robiłem?- I znowu wybuchłam śmiechem.
-Wiesz...z opowieści Liama to robiłeś striptiz.- Próbowałam powstrzymać te całe napady głupawki. Stał a na jego twarzy pisało się „O kurwa”- A gdyby cię nie powstrzymał byłbyś całkiem nagi.- Nie pohamowałam śmiechu, nie mogłam, to było za trudne. A on nadal stał z wielkim znakiem zapytania na twarzy. Li się cały czas brechtał..
-Ja pierdole...-Stwierdził i walnął ręką w czoło (tz. Facepalm).-Dobra idę się ubrać.- I poszedł na górę „jaką on miał klatę” wciąż zamyślona wzięłam do ręki szklankę i zaczęłam pić. Woda?! Przecież robiłam herbatę! Przestałam się zamyślać i zobaczyłam jak Li się śmieje i trzyma za brzuch. Co do cholery go tak rozbawiło?! I wtedy ujrzałam że na stole jest mój kubek z herbatą. Zaraz, zaraz co ja piłam?! I zobaczyłam żę w ręce trzymam mały wazonik z wodą. Tak tą wodą którą piłam.
-Ja pierdole.-Przeklnęłam pod nosem ale widać było że Liam to usłyszał bo jeszcze bardziej intensywnie zaczął się śmiać.-No już się naśmiałeś?-Zapytałam ironicznie bo co mi zostało? No właśnie nic. Kiedy usłyszał mój ton głosu od razu przestał ubolewać. Chyba się trochę przestraszy, ale nie jestem pewna bo skierował głowę w stronę Nialla który właśnie wchodził do kuchni. No cudownie jeszcze jego tu brakowa....”Jaki on jest cudowny kiedy się obudzi(*o*)” STOP o czym ja w ogóle myślę?! Ale przyznać muszę że wygląda nieziemsko. Kurdę muszę się ogarnąć. Śniadanie na pewno jest głodny. Oj sorrci on zawsze jest głodny.
-Śniadanie na stole śpiochu a gdzie Ev?- Skierowałam do niego, ale właśnie gdzie jest Ewka?
-Ev jeszcze śpi.-Odpowiedział a ja w głębi duszy się zaśmiałam bo to nie było normą że taki ranny ptaszek jak ona jeszcze śpi.-Dziękuję za śniadanko.-Podszedł i pocałował mój policzek.- Widzicie ona jako jedyna o mnie dba.-Zaśmiał się a ja poczułam że moje policzki oblewają się rumieńcem. Głodomor zaczął zajadać tosty oczywiście nie obyło by się bez Nutteli.
W kuchni panowała przytulna atmosfera, wszyscy się dobrze bawiliśmy. Ogólnie było bosko. Nie umiem opisać rodzaju śmiechu który towarzyszył mi podczas tego poranka. Drzwi do kuchni się otwarły a zza nich wyłoniła się postać dziewczyny. Tak była to Ev.
-No witamy śpiocha.-Odezwałam się i podałam jej talerz z tostami.-Smacznego.
-Dziękuję- Odparła.-Naprawdę aż tak długo spałam?-Która w ogóle jest godzina?
-Jest za dziesięć pierwsza(13).-Odparł Li bo Niall nadal jadł co prawda musiałam przyrządzać jeszcze kolejne porcje, bo jak to on mówił... a tak „Są takie pyszne! Nie mogę się powstrzymać!” i do tego minka le kotek ze shreka.
-Za dziesięć? No to my się już zbieramy. Prawda Ewa?-Spojrzałam na nią a ona na mnie i przytaknęła.
-Tak to prawda jeszcze musimy się rozpakować. Bo wczoraj jakoś się to nie udało-Zaśmiałam się bo kiedy to powiedziała od razu przypomniała mi się sytuacja z kawiarni.
-A właśnie miałem ci to dać.- Niall ma mi coś dać?! WTF?! Podał mi białą kopertę.-Otwórz to dopiero jak będziesz w domu nie wcześniej. Dobrze?- O jejciu jakie on ma cudne tęczówki... co ja gadam on jest cały cudowny. Jak mam mu odmówić? Nie da się.
-No dobrze... Mam się bać?-Co on do cholery włożył w tę kopertę?!
-Nie, nie musisz.-Uśmiechnął się „Jaki cudny uśmiech”. Tak teraz będę się nim jarała.
***
Po całej nocce Ewka musiała się ogarnąć co ja zrobiłam już wcześniej. Po niecałej godzinie zeszła na dół. Ubrałyśmy buty i już chciałyśmy wychodzić gdy nagle odezwał się Niall...
-Może was odprowadzić? Nie przyjmuje odmowy.- Uśmiechnął się ukazując biel swoich zębów.
-Ja idę do sklepu ale Julka już chyba idzie do domu.-Odezwałam się Ev.
-Skoro nie przyjmujesz odmowy to ok.- Kiedy usłyszał moje słowa od razu wyskoczył w podskokach z mieszkania a my za nim. Nagle rozbrzmiał się charakterystyczny dźwięk migawki aparatu pomyślałam sobie „Jakie jutro będą ploty”
-To gdzie mieszkacie?- Zapytał a ja zaczęłam się śmiać.
-O tam.-Wskazałam ręką na dom który zamieszkujemy. Co prawda był on 6 domów dalej od willi chłopców. Chyba nie uwierzył ale coż.
-Jak cudownie będę miał do kogo przychodzić na śniadania.-Powiedział i mnie mocno przytulił.
-U nas zawsze jesteś mile widziany tak samo jak reszta.-Uśmiechnęłam się najlepiej jak umiałam i skierowaliśmy się w stronę naszego domu. Powoli zbliżaliśmy się kiedy nie wiadomo skąd otoczyło nas stado reporterów. „Kurwa” pomyślałam. W tle można było słyszeć pytania ”Kim one są?” „Czy jedna z nich jest twoją dziewczyną?” „Niall odpowiedz na pytanie!”. Ten nawet się nie przestraszył, z resztą to u niego codzienność. Złapał nas mocno za ręce i przepchnął przez stado rządnej odpowiedzi gawiedzi. Szliśmy dalej w milczeniu. Kiedy weszliśmy już na podwórko zauważyłam że blondyn ma jakiś dziwny wyraz twarzy. I zaczął...
-Słuchajcie bardzo was przepraszam za tych reporterów.-Nic się przecierz nie stało ale on się czuł winny.
-Niall przecierz nic się nie stało.- Halo jest tam w tej głowie ktoś lub coś a raczej mózg?-Wejdziesz?- Dodałam po chwili a na jego twarzy zaistniał uśmiech co prawda wymuszony ale zaistniał.
Weszliśmy do sierodka.
-Rozgość się ja zaraz wrócę.-Szybko wparowałam do swojego pokoju i przebrałam się w TO(*****)\/. Po 15 minutach byłam już przebrana, zeszłam do salonu gdzie siedział a bynajmniej miał siedzieć Horan. Nie było go tam a skoro nie ma go tu to jest w kuchni bo w końcu gdzie? Weszłam po cichu do kuchni i tak znalazła się zguba.
-Nie złościsz się że nalałem sobie soku?-Zapytał a ja już chciałam mu powiedzieć "Mam byc zła za sok?! AYFKM?! Serio?!" ale jednak sie powstrzymałam.
-Nie no oczywiście że nie. Nie będę żałowała ci soku. Pij śmiało.- Kurdę serio mam być zła o sok zwykły sok!?!
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Szósty rozdział :3
Oj ten Malik, biedactwo *o* Ale cóż taka już moja zryta psychika.
~~Żelka*___*
Biedny!Dobrze że Liam go powstrzymał :)
OdpowiedzUsuńRozdział śmieszny xD